Przejdź do treści
Strona główna » Blog » Czemu ciągle jesteś sama? – czyli jak radzić sobie ze świątecznymi pytaniami

Czemu ciągle jesteś sama? – czyli jak radzić sobie ze świątecznymi pytaniami

Już jutro Wigilia Bożego Narodzenia. W mediach promowana jest wizja ciepła, radości, rodzinnej atmosfery, a Ty być może boisz się TYCH pytań.

A męża kiedy znajdziesz?

Kiedy ty sobie w końcu życie ułożysz?

Czemu ciągle jesteś sama?

Był czas, kiedy sama bałam się tych pytań od dalszej rodziny. Moi najbliżsi dawali mi świetne wsparcie, ale już ciocie i babcie – nie zawsze. Nie da się takich pytań uniknąć, ale można sobie z nimi radzić na cztery sposoby (choć przyznam, że tylko jeden uważam za skuteczny).

Sposób nr 1: Złośliwość

Widziałam kiedyś w internecie mem z taką rozmową:

Babcia/ ciocia: Moja droga, ludzie w twoim wieku mają już żony/ mężów. Kiedy pójdziesz w ich ślady?

Singielka: Babciu/ ciociu, w twoim wieku ludzie umierają. Kiedy pójdziesz w ich ślady? 

Żeby było jasne – nie polecam tego sposobu do praktykowania, bo rani drugą osobę. Ale przyznam szczerze, że kiedy sobie wyobraziłam, że właśnie tak odpowiadam jednej cioci, to od razu humor mi się poprawił, a napięcie zeszło. 

Sposób nr 2: Milczenie

To była moja ulubiona taktyka. Wolałam przemilczeć, bo nie chciałam się tłumaczyć. Przecież samotność strasznie boli. Pragnęłam innego życia, ale jakoś mi to nie wychodziło. I co miałam powiedzieć? Jedyne, co mi przychodziło do głowy, to nie wiem, dlatego wolałam milczeć i udawać, że nic się nie stało. Ale tak naprawdę czułam frustrację i złość, a czar spotkania się ulatniał. 

Sposób nr 3: Atak

Pamiętam jedne święta, w czasie których wybuchłam. Powiedziałam, że mam dość tego typu pytań i chcę, żeby wszyscy dali mi spokój (dobra, użyłam bardziej dosadnych słów). To było jeszcze gorsze niż milczenie, bo usłyszałam, że jestem przewrażliwiona. Oraz że mój rozmówca nie zdawał sobie sprawy, że to dla mnie tak drażliwy temat.

Poczułam, że wyszłam na starą pannę wariatkę, która nie umie radzić sobie z emocjami. Znów straciłam radość ze spotkania.

Sposób nr 4: Autentyczność i prośba o pomoc

Na koniec oczywiście najlepszy sposób. W pewnym momencie stwierdziłam, że stawiam na autentyczność. Na pytanie „Kiedy ty sobie życie ułożysz?” odpowiadałam:

– Wiesz, myślę, że mam całkiem dobre życie. Lubię je. Mam przyjaciół, pracę, która daje mi satysfakcje. Mam marzenie, żeby się zakochać i stworzyć szczęśliwą rodzinę, ale trudno jest dziś poznać kogoś fajnego. Może ty znasz jakiegoś wolnego mężczyznę, z którym mogłabyś mnie poznać? Z przyjemnością dam się zaprosić na kawę. 

Moje słowa wywoływały zaskoczenie i chęć niesienia pomocy. Wszyscy, którym tak powiedziałam, od razu się zastanawiali, czy kogoś znają. W większości wypadków nie byli mi w stanie pomóc. Ja nie czułam się zła ani sfrustrowana. Wręcz przeciwnie, po takiej odpowiedzi miałam w sobie lekkość i dobry humor. Na spotkaniu czułam się dobrze i miałam z niego więcej radości. 

Dlatego Ciebie też zachęcam – bądź autentyczna i poproś o pomoc. Mówienie, że szukasz męża, to nie akt desperacji (artykuł o tym możesz przeczytać tutaj). 

Jeżeli spodobał Ci się ten tekst lub jakoś Ci pomógł, podziel się nim z innymi singielkami, które szukają swojej drugiej połówki.
A może masz do mnie jakieś pytanie lub potrzebujesz rady? Napisz w komentarzu, chętnie odpiszę. Jestem tu, żeby Ci pomóc i dzielić się swoim doświadczeniem.

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odbierz e-book "Jak trafić na odpowiedniego mężczyznę"