chris-arock-420336-unsplash

Jestem sama – czy coś ze mną nie tak?

Na początek uwaga – wiem, że nie każda dziewczyna chce wyjść za mąż. Niektóre singielki cieszą się swoją sytuacją i nie chcą jej zmieniać. Ten tekst nie jest do nich.

Wiele powodów samotności

W mojej pracy spotykam dziewczyny, które są same z różnych powodów.

Niektóre czują się niewidoczne dla mężczyzn. Chciałyby chodzić na randki, poznawać mężczyzn, otwierać się na relacje, ale to się nie dzieje. Często są to mądre, piękne kobiety, które czują się jakby były za szybą, niezauważalne.

Inną grupę stanowią dziewczyny, które chodzą na randki, ale ciągle trafiają na niewłaściwych mężczyzn. Co i rusz poznają kogoś nowego, ale po krótszym lub dłuższym czasie okazuje się on być niezdolny do budowania relacji. Gdy rozmawiam z tymi dziewczynami, to mówią, że mają wrażenie, że nie ma już wolnych, normalnych facetów.

Są też kobiety, które były w dłuższej relacji i wyszły z niej poranione. One mają ogromne pragnienie miłości i jednocześnie trudno mi na nowo zaufać.

Spotykam też dziewczyny, które owszem chodzą na randki, ale one jakoś urywają się po kilku spotkaniach. One chciałyby kontynuacji, ale to jakoś nie wychodzi.

U wszystkich tych dziewczyn dostrzegam ból samotności, wkurzenie i bezradność. I choć każda z tych sytuacji jest inna, to wszystkie te dziewczyny zadają sobie pytania:

Czy coś ze mną jest nie tak?

Czy jestem zbyt wybredna?

Czy nikt mnie nie pokocha?

Czemu inne dziewczyny są w związkach a ja jestem sama?

Co robię nie tak?

Do każdego z tych pytań można napisać osobny post. Dziś chcę się zmierzyć z pierwszym – Czy coś z Tobą jest nie tak, że jesteś sama?

Jestem sama, bo coś ze mną jest nie tak – TO KŁAMSTWO

Nie wierz w to. To nie jest tak, że coś z Tobą jest nie tak. Może po prostu nie umiesz niektórych rzeczy lub czegoś nie wiesz. A przecież jak ktoś nie zna np. włoskiego, to nie oznacza, że jest dziwny. Oznacza to, że nie mówi i nie rozumie po włosku.

Tak samo w relacjach damsko-męskich. Może po prostu nie znasz zasad i dynamiki budowania zdrowych relacji. Nie umiesz rozróżnić na co masz wpływ, a co jest poza Twoją kontrolą lub nie wiesz jak rozpoznać mężczyznę nadającego się do relacji i takiego, który się nie nadaj.

I tyle, nie wiesz, nie umiesz i możesz to zmienić.

Pamiętaj pragnienie założenia rodziny to jedno, a wiedza i umiejętność zrobienia tego, to już zupełnie co innego.

Wbrew temu co widzisz w filmach, relacja nie tworzy się sama. Aby zbudować trwały związek musisz m.in.:

  • znać zasady dynamiki budowania relacji,
  • mieć świadomość różnic w komunikacji między kobietami i mężczyznami,
  • wiedzieć do czego dążysz, czyli co jest dla Ciebie ważne, a co możesz odpuścić,
  • umieć rozróżniać mężczyzn, z którymi jesteś w stanie zbudować trwały związek, od tych, którzy nie są na to gotowi,
  • jasno określić swój obszar wpływu i działać tylko tak, gdzie masz realną szansę na wprowadzenie zmiany.

Wydaje się dużo, prawda? Ale spójrz na to jak na wyzwanie, które jak podejmiesz, to masz szansę odmienić swoje życie miłosne i nadać mu właściwe tory. Wyobraź to sobie, włożysz wysiłek, zaczniesz się uczyć i z czasem coraz łatwiej będzie Ci się poruszać w relacjach damsko-męskich. Po paru miesiącach spotkasz kogoś ciekawego i to dręczące pytanie co ze mną jest nie tak? zniknie.

Gdy zaczęłam się uczyć, to po półtora roku spotkałam Darka. I mam świadomość, że gdyby nie praca, którą wykonałam, to pewnie nam by nie wyszło. Nie byłabym w stanie się otworzyć. Musiałam się m.in. nauczyć przestać rywalizować z mężczyznami, mówić o swoich potrzebach wprost, ale też wziąć odpowiedzialność i zdecydować jak chcę, aby wyglądało moje życie i moje małżeństwo. Dzięki pracy, którą wykonałam, teraz jestem szczęśliwą żoną i mamą. 

Podobnie było z Kasią. Zaczęłyśmy pracę w sierpniu 2018. Miałyśmy czteromiesięczny program coachingowy (spotkania co dwa tygodnie, później raz na miesiąc). Łącznie 7 spotkań. W efekcie Kasia przełamała swoje obawy i niepewność w kontakcie z mężczyznami, zaczęła randkować. Opowiadała mi, że cieszy się z poznawania mężczyzn. Niedawno poznała chłopaka, z którym może wyjdzie coś więcej. To świeża sprawa.

Kasia raz mi powiedziała, że cieszy się z drogi, którą przeszła od momentu rozpoczęcia pracy ze mną. Jestem pod wrażeniem wysiłku i zmian, jakie wprowadziła w swoje życie. Wzięła swoją odpowiedzialność, zaczęła działać tam, gdzie ma wpływ, rozkwitła. A teraz zbiera owoce 🙂

Dziesięć miesięcy pracy i są efekty. Czy to dużo? Sama sobie odpowiedz.

Tak naprawdę stoisz przed decyzją.

Możesz wkurzać się na rzeczywistość, na niedojrzałość facetów, na własną samotność … lub zaakceptować rzeczywistość w jakiej żyjesz i nauczyć się w niej działać tak, aby być szczęśliwą. Rzeczywistość jest trudna, to prawda. I możesz mieć w niej udane życie osobiste. Będzie to wymagało od Ciebie wysiłku, nabycia kilku umiejętności, a także proaktywności, czyli brania steru swojego życia miłosnego we własne ręce i nadania mu kierunku, o jakim marzycie. Bo marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia.

Możesz zacząć od jednego z moich kursów.

Kurs: Fundament: Kogo szukam? Kogo wybieram? jest dla Ciebie, gdy ciągle trafiasz na niewłaściwych mężczyzn. Pokażę Ci w nim jak:

  1. odkryć swój ukryty schemat wyboru mężczyzn;
  2. mądrze opisać mężczyznę swoich marzeń;
  3. wykorzystać uczucia i emocje, aby Ci służyły.

Szkolenie on-line: Jak szukać, aby znaleźć tego Jedynego? pomoże Ci, jeżeli czujesz się niewidoczna dla mężczyzn lub nie wiesz dlaczego Twoje randki się nagle urywają. Nauczysz się:

  1. rozróżniać obszary, na które masz wpływ, od tych które są poza Twoją kontrolą;
  2. doprecyzujesz jakiego małżeństwa pragniesz;
  3. zobaczysz jak rozpoznać mężczyzn, nadających się do relacji, od tych, którzy nie nadają się.

Możesz też umówić się na indywidualną konsultację on-line. Napisz do mnie i znajdziemy termin.

 

Photo by Chris Arock on Unsplash

Facebookpinterestmail Podziel się!
gosia_i_jacek-foto internet_edited

Wielka miłość po czterdziestce. Historia Małgosi i Jacka

Ten wywiad rozpoczyna cykl Dobre historie, w ramach którego poznasz różne, autentyczne historie miłosne. Mam nadzieję, że będą dla Ciebie inspirujące. Bo na małżeństwo nigdy nie jest za wcześnie ani za późno.     

 

Zuzanna: Małgosia jesteś teraz szczęśliwą żoną, ale długo czekałaś na swój ślub. Ile miałaś lat, gdy stanęłaś na ślubnym kobiercu?

Małgosia: 44, a Jacka – mojego męża – poznałam mając 43 lata.

Wasze spotkanie było dość nieoczekiwane.

To prawda 🙂 Dla nas jest to niesamowite. Zadzwoniła do mnie koleżanka i zaproponowała wyjazd do Rybna, do klasztoru Sióstr od Miłosierdzia. Ona miała potrzebę modlitwy za syna, a ja znając to miejsce modlitwy, pomyślałam, że się z nią przejadę. Pojechałam, pomimo tego iż inna koleżanka odradzała wyjazd. Jacek, mój mąż, wybrał się tego samego dnia, na prośbę znajomego zakonnika, który miał tam odprawiać Mszę Św. Tak się stało, że weszliśmy razem w tym samym momencie na teren klasztoru. Nasze pierwsze spotkanie było 100 km od Warszawy. Można powiedzieć, że znaleźliśmy się tam przypadkiem.

I właśnie wtedy Jacek zaprosił Cię na randkę?

Nie, nie, nie (śmiech). To było tak, że rozładowała mi się komórka i siedziałam w przedsionku domu, żeby ją podładować. W grupie, w której przyjechał Jacek, były dwie moje koleżanki. W pewnym momencie siedzieliśmy wszyscy razem w tym przedsionku i rozmawialiśmy.

To jak się spotkaliście powtórnie?

Po pewnym czasie od naszego pierwszego spotkania, Jacek do mnie zadzwonił. Okazało się, że znalazł mój numer telefonu w Internecie. Kiedyś współorganizowałam kurs Alfa i w sieci został mój numer telefonu.

Jacek bardzo się postarał.

Tak, to prawda 🙂

Wspominałaś, że nie od razu otworzyłaś się na znajomość z Jackiem. Na początku byłaś zdystansowana.

Tak, to prawda. Zgodziłam się na spotkanie, ale miałam w sobie dystans. Poprzednia trudna relacja bardzo mnie zamknęła na związek. Poza tym, mając po czterdziestce myślałam, że nic z tego nie będzie, choć znajomi wierzyli i modlili się za mnie.

Wspomniałaś, że poprzednia relacja zamknęła Cię na związek. Przed Jackiem spotykałaś się z innymi mężczyznami, byłaś w innych relacjach. I ciągle okazywało się, że to nie ten. Jak sobie radziłaś z rozczarowaniem po kolejnej randce, nieudanej relacji? Co Ci pomagało?

Po ostatniej była rezygnacja i raczej nie miałam nadziei na zbudowanie trwałego związku. A wcześniej pomagało mi moje życie towarzyskie. Mam dość dużo koleżanek, przyjaciółek i razem jakoś organizowałyśmy czas, wspólnie go spędzając. Dawałyśmy sobie wsparcie.

Również, a może przede wszystkim, pomagało mi zaufanie Panu Bogu, wspólnota do której należałam oraz modlitwa. Wierzyłam, że Bóg ułoży moje życie i będę w nim szczęśliwa.

Gdy teraz z perspektywy czasu patrzysz na te poprzednie, nieudane relacje, to widzisz, że one Ci coś dały, czegoś nauczyły? A może widzisz w sobie z przeszłości coś co utrudniało Ci wejście w relacje? Czy one były potrzebne?

Wiesz, to temat rzeka. Widzę plusy i minusy. Tak generalizując, bo każda relacja jest inna, to wiele mnie nauczyły. M.in. otwartości i żeby wychodzić do drugiego człowieka pomimo tego, że doświadczałam odrzucenia czy niezrozumienia. Ostatnia relacja, po której poznałam Jacka, nauczyła mnie akceptować człowieka takim, jakim jest. Ogólnie mówiąc teraz łatwiej mi wybaczać, w różnicach widzieć bogactwo, nie mieć wygórowanych oczekiwań itp.

Jak myślisz, co sprawiło, że z Jackiem było inaczej, że Wam się udało?

Powiem kolokwialnie, że chyba nasz wiek i to, że nam bardzo zależało i byliśmy ukierunkowani na małżeństwo. Oboje dość szybko chcieliśmy się przekonać czy coś z tego będzie. Można powiedzieć, że pominęliśmy ten etap randkowania i takiej niepewności. My od razu sprawdzaliśmy się czy możemy razem stworzyć małżeństwo. Była też w nas duża elastyczność i akceptowanie siebie nawzajem. To miało naprawdę duże znaczenie.

Czy można powiedzieć, że byliście wobec siebie bardziej autentyczni i unikaliście gierek?

Tak, myślę, że staraliśmy się pokazać w prawdzie i być autentycznymi. Nie interesowało nas randkowanie bez końca. Każde z nas musiało odpowiedzieć sobie na pytania czy w to idzie. Dużo rozmawialiśmy i spędzaliśmy razem każdą chwilę.

Z czasem miałaś mniejsze oczekiwania wobec mężczyzn?

Wiesz, ja nie miałam nigdy jakiejś listy cech, w stylu przystojny brunet z poczuciem humoru. Ważne dla mnie było to, żebym była przyjęta taka jaka jestem, z moją historią życia. Myślę, że przez różne moje doświadczenia byłam otwarta na różnych mężczyzn, a cechy fizyczne były mniej istotne. To co dla mnie się liczyło to poczucie bezpieczeństwa w relacji, na które wpływają różne cechy np. odpowiedzialność, opanowanie, ciepło, zrozumienie, wysłuchanie.

A czy myślisz czasem – dlaczego nie spotkaliśmy się wcześniej?

Tak, oczywiście. Ale w takich momentach z mężem mówimy sobie, że jest jeszcze wieczność na naszą miłość. Poza tym, widać nie mogliśmy się wcześniej spotkać. Nie wiem czy w innym czasie byśmy się na siebie otworzyli, dojrzale i odpowiedzialnie siebie przyjęli. To był po prostu najlepszy czas. Bardzo doceniamy i celebrujemy każdą chwilę razem.

Późno zaczęło się Wasze małżeństwo, ale weszliście w nie gotowi.

Tak, to był cenny czas przygotowania do małżeństwa, ale też dojrzewania do bycia sobą. Do stawiania się takim dobrym darem dla drugiej osoby.

Wiem, że można pytać Czy to musiało aż tyle trwać? Ale za tym stoi historia naszego życia, nasze domy rodzinne, zaniedbania naszych rodziców, różne doświadczenia etc. Wierzę, że to był dobry i potrzebny czas.

Czytają nas dziewczyny, którym doskwiera samotność. Przed którymi jeszcze małżeństwo. Jakbyś miała spojrzeć na swoje życie i coś im poradzić, tak z serca, to co byś powiedziała.

Warto czekać na tę jedyną najważniejszą relację, która stanie się relacją małżeńską. Nie zniechęcać się tymi „nieudanymi” po drodze, a wręcz odkrywać siebie w tych relacjach. Być otwartym na poznawanie drugiego człowieka, również z takim ryzykiem, że to może nie być to. Ja się tego długo uczyłam, bo na początku wchodziłam w relacje z determinacją, że to musi być małżeństwo, a później przychodziło rozczarowanie. Zegar przecież tykał (uśmiech).

Ten czas samotności to cenny czas pracy nad sobą zarówno pod kątem psychicznym, emocjonalnym, jak i duchowym. Warto ten czas wykorzystać, aby odkrywać siebie w różnych obszarach pracować nad zmianą jeśli jest konieczna, by potem było łatwiej i prościej dokonać wyboru i być jemu wierną.

 

Małgosia i Jacek stanęli na ślubnym kobiercu w kwietniu 2018 roku.

Zdjęcie wykorzystane za zgodą Małgosi i Jacka.

Facebookpinterestmail Podziel się!
lucio-francisco-1231340-unsplash

Czy wygląd ma znaczenie?

Istnieje taki stereotyp, że mężczyźni zwracają uwagę na wygląd, a kobiety na osobowość. Jak to bywa ze stereotypami ziarnko prawdy w tym jest, ale samo uogólnienie jest nieprawdziwe.

Na wygląd zwracają uwagę zarówno kobiety, jak i mężczyźni, ale rzadko jest to jedyne kryterium. Gdyby było inaczej, to wśród samotnych byłyby tylko osoby nieatrakcyjne. A przecież jest tak samo dużo atrakcyjnych singli, jak i osób w związkach.

Czy wygląd ma znaczenie?

Wracając do kluczowego pytania – Czy wygląd ma znaczenie?

Na lutowych warsztatach jedna z dziewczyn powiedziała, że ona nie mogłaby być z mężczyzną, który nie dba o siebie, tzn. otyłym, zaniedbanym. Sama lubiła sport, więc szukała kogoś o podobnych wartościach. I to jest ok.

Zresztą to naturalne, że zwracamy większa uwagę na osoby dbające o siebie, w dobrej kondycji. Znaczna otyłość, zaniedbany czy niezdrowy wygląd powodują, że dana osoba jest postrzegana jako nieatrakcyjna. I nie ważne jak poprawna i tolerancyjna będziesz chciała być, to w głębi serca wiesz, że te elementy wyglądu wzbudzają instynktowny dystans. I według mnie to jest ok.

Jakie są twoje kryteria?

Inaczej wygląda sprawa, jeżeli oczekujesz, że mężczyzna Twojego życia będzie wyglądał jak model z okładki magazynu i tylko na tym się koncentrujesz.

Zbyt szczegółowe wymagania odnośnie wyglądu mogą blokować realizację Twojego marzenia o spotkaniu miłości, szczególnie jeżeli szukasz kandydata na męża w wieku 35+.

Jeżeli np. oczekujesz, że Twój ukochany będzie miał bujną czuprynę, to skonfrontuj się z rzeczywistością. Rozejrzyj się wokół i sprawdź ilu mężczyzn 30+ z Twojego otoczenia nadal ma gęste włosy? Wyjdzie Ci pewna grupa. Teraz odrzuć z nich tych, którzy są żonaci lub zajęci. Ilu zostaje?

Charakter jest ważniejszy

Zgadzam się, że mężczyzna i kobieta powinni być dla siebie nawzajem atrakcyjni. Wygląd zewnętrzny może być pociągający, ale prawdziwa atrakcyjność wiąże się z charakterem. Bo w związku będziesz doświadczać przede wszystkim tego, co Twój ukochany nosi w sercu. W relacji ważne są takie cechy jak gotowość do przebaczania, współczucie, gotowość do poświęceń, poczucie humoru, zaradność, branie odpowiedzialności itd.

To te i inne cechy pomogą Wam zbudować małżeństwo trwające aż do śmierci.

A wygląd z czasem się zmieni. Przecież Ty sama za 40 lat będziesz wyglądała zupełnie inaczej, ale Twoje serce, osobowość i charakter będą mniej więcej takie, jak są teraz.

PS. Na początku drogi w kierunku małżeństwa warto wypisać kilka cech idealnego kandydata. I tym jak zrobić to mądrze opowiadam w kursie Fundament: Kogo szukam? Kogo wybieram?

Photo by Lucio Francisco on Unsplash

Facebookpinterestmail Podziel się!
philipp-berndt-173197-unsplash

Granice w relacjach

Granice i asertywność to tematy trendy. Dużo się o nich mówi, że są ważne, że są potrzebne. A jednocześnie mi osobiście często brakuje w tym temacie konkretów.

Co to konkretnie znaczy stawiać granicę?

Co to znaczy być asertywną?

Jaka jest różnica między asertywnością a agresywnością?

Przez długi czas stawianie granic było dla mnie wyzwaniem, a raczej problemem. Niby wiedziałam, że mam prawo powiedzieć nie. Ale jak to praktycznie zrobić, żeby kogoś nie zaatakować? Jak to powiedzieć, żeby ochronić siebie i jednocześnie okazać szacunek drugiej osobie? A co ważniejsze jak stawiać granice w związku, aby nie spalić relacji, a jednocześnie nie naginać się zbyt mocno?

W szukaniu odpowiedzi na te pytania bardzo pomogła mi książka H. Clouda i J. Townsenda “Sztuka mówienia NIE”*. Dzięki niej zrozumiałam czym są konkretnie granice i jak je stawiać w zdrowy sposób.

Granice

Ze zrozumieniem granic w świecie fizycznym mało kto ma problemy. Są one widoczne i jasno określają kto jest właścicielem danego miejsca, a tym samym kto ponosi za nie odpowiedzialność. Trudność sprawia za to jasne określenie czym są granice w świecie emocjonalnym, ponieważ są one niewidoczne. W świecie fizycznym są płoty, mury czy chociażby linie, które mówią gdzie przebiegają granice. A w świecie relacji granice są nienamacalne. Ale mimo to są konieczne, a wręcz niezbędne, aby chronić to co jest Twoją indywidualnością i odrębnością.

Granice Cię określają. Określają co jest Tobą, a co Tobą nie jest. One dają poczucie własności i odpowiedzialności w odniesieniu do siebie samego. A świadomość tego, co Cię stanowi (czyli co jest Twoją własnością) i za co jesteś odpowiedzialna jest podstawą wolności. 

Z tym co jest Twoje możesz zrobić co chcesz, ale najpierw musisz wiedzieć co to jest. Znając swoje granice wiesz też za co nie jesteś odpowiedzialny, np. za to co myślą inni ludzie lub za ich pragnienia.

Czym są granice w relacjach?

Najprostsza definicja jaką spotkałam została sformułowana przez Brené Brown:

Granice to po prostu co jest ok, a co nie jest ok.

Każda z nas indywidualnie wyznacza granice. Dla niektórych obejmowanie się na dzień dobry jest ok, a dla innych nie. Niektóre z nas łatwo skracają dystans, inne potrzebują więcej czasu, żeby się otworzyć i pozwolić sobie na większą bliskość z drugą osobą. Każda z nas tworzy relacje w unikalny sposób i to jest dobre. Według mnie istnieje tylko jedna uniwersalna zasada dotycząca tego jak powinny wyglądać nasze bliższe i dalsze relacje. Powinna być w nich wolność i szacunek dla obu stron relacji, a to uzyskuje się tylko przez stawianie granic i szanowanie granic postawionych przez innych ludzi.

Czy stawianie granic jest egoistyczne?

Niektóre osoby martwią się, że stawianie granic jest egoistyczne. Ale wyniki badań pokazują zupełnie coś innego.

Brené Brown mówi, że jednym z najbardziej zaskakujących wyników jej badań było odkrycie, że osoby najbardziej współczujące, to osoby, które najmocniej wyznaczały granice. Jeżeli odpuszczasz i akceptujesz zachowania, które są dla Ciebie nie ok, to pozwalasz, żeby narastała w Tobie gorycz i gniew. A to jest zabójcze dla relacji. Poniżej znajdziesz cały wywiad z Brené.

[fvplayer id=”5″]

 

Jakie są Twoje granice w relacjach?

Czas na zadanie dla Ciebie. Pomyśl i zapisz jakie masz granice w relacjach damsko-męskich.

  • Co w tych relacjach jest dla Ciebie ok, a co nie jest ok?
  • Przypomnij sobie sytuację, w których naginałaś się. Te wszystkie momenty, w których czułaś złość. Lub te sytuacje, w których zgadzałaś się na coś z powodu lęku. Jakie swoje granice wtedy łamałaś? Co w tamtych momentach było nie ok?

Nazwij to i zapisz – wtedy stanie się to konkretne i zobaczysz, w jakich miejscach Twoje granice wymagają wzmocnienia.

Być może Twoje dotychczasowe związki były nie udane, ponieważ nie miałaś jasno wytyczonych granic w relacjach, a bez tego nie mogłaś w pełni kochać i godziłaś się na zachowania, które Cię raniły.

Stawiania granic można się nauczyć, a pierwszym krokiem jest zidentyfikowanie i nazwanie sytuacji, w których godziłaś się na przekraczanie Twoich granic.

Photo by Philipp Berndt on Unsplash

Facebookpinterestmail Podziel się!
rsz_sharon-mccutcheon-607990-unsplash_1

Nie możesz znaleźć męża? Może szukasz nie tam, gdzie trzeba…

Ciągle trafiam na palantów. 

Wszyscy fajni i normalni faceci są już zajęci.

Poznaję tylko nieodpowiedzialnych gości. 

To często jedno z pierwszych zdań jakie słyszę od dziewczyn, które kontaktują się ze mną w sprawie date coachingu. Jeżeli i Ty identyfikujesz się z tymi stwierdzeniami, to mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Wielu fajnych, normalnych, wartościowych mężczyzn nadal jest wolnych. Naprawdę. Widzę zdziwienie i niedowierzanie w Twoich oczach. Dlatego powtórzę to jeszcze raz jest wielu fajnych, normalnych, wartościowych i wolnych mężczyzn.

Jako singielka, której doskwiera samotność, być może czasem tracisz nadzieję, że jeszcze możesz kogoś poznać. Wydaje Ci się, że wszyscy sensowni mężczyźni są już zajęci, a Ty jesteś skazana na życie w pojedynkę. Tyle razy próbowałaś i odnosiłaś porażkę. Nie masz pojęcia co robić lub gdzie bywać, aby poznać faceta.

Kochana, jedną z podstawowych rzeczy, której musisz się nauczyć, aby Twoje życie miłosne zaczęło rozwijać się w kierunku małżeństwa, jest to, że są trzy grupy mężczyzn i tylko w jednej z nich są mężczyźni, z którymi będziesz mogła zbudować zdrowe i szczęśliwe małżeństwo (ps. drodzy panowie czytający ten tekst zerknijcie na wyjaśnienie oznaczone * na samym dole)

Grupa 1: nie nadaje się do relacji

Najogólniej mówiąc to faceci z problemami m.in. niedojrzali emocjonalnie, niebiorący odpowiedzialności, uzależnieni, nieogarnięci życiowo.

Grupa 2: jeszcze się bawię

To typ imprezowicza. Relacja z nimi jest pełna przygód i niepewności. Może być ekscytująca, ale najczęściej nie daje poczucia bezpieczeństwa. Oni nie myślą o założeniu rodziny.

Grupa 3: jestem gotowy tu i teraz

To mężczyźni, którzy chcą założyć rodzinę. Są na to gotowi tu i teraz. Z reguły na początku niczym specjalnym się nie wyróżniają. Nie są przebojowi, są zwyczajni, a przez to czasem postrzegani jako nudni. Przy bliższym poznaniu jednak okazują się być doskonałymi towarzyszami życia. Mają swoje pasje, ale też są gotowi do poświęceń. Są dojrzali emocjonalnie, biorą odpowiedzialność, dbają o swoich bliskich. Przy nich możesz czuć się bezpiecznie. Mogą mieć swoją historię (zranień, uzależnień czy problemów finansowych), ale te wszystkie rzeczy mają przepracowane i zamknięte. Są gotowi do zbudowania relacji tu i teraz.

Być może odniosłaś tyle porażek na swojej drodze ku małżeństwu, ponieważ wybierałaś mężczyzn z grupy 1 lub 2. Rozejrzyj się wokół siebie: Ilu zwykłych, wolnych, niepozornych mężczyzn Cię otacza? Może warto się im przyjrzeć i zobaczyć, czy któryś z nich nie należy do grupy 3? Może warto się otworzyć i dać zaprosić na pierwszą randkę komuś kto nie wydaje się super przebojowy. Przecież jedna randka nic nie znaczy, nie musisz kontynuować znajomości. Ale ta jedna randka może odmienić Twoje życie.

Podział na te trzy grupy opisałam też w tym artykule. Zapraszam Cię też na date coaching. Pracując ze mną indywidualnie szybko nauczysz się rozróżniać kto do jakiej grupy należy. Dzięki temu szybciej spotkasz tego, z którym staniesz na ślubnym kobiercu.

*zasadniczo ten sam podział można odnieść do kobiet. Wśród nas są też takie dziewczyny, które:

  1. jeszcze się bawią i nie myślą o stabilizacji
  2. nie nadają się do relacji z wielu powodów – dopóki one same nie uporają się ze swoimi problemami, nie będą w stanie zbudować trwałego, stabilnego i dojrzałego związku
  3. są gotowe do zbudowania dojrzałej relacji tu i teraz.

Photo by Sharon McCutcheon on Unsplash

Facebookpinterestmail Podziel się!
brooke-winters-584825-unsplash

Gdzie spotkać tego Jedynego? Odważ się szukać

Dziewczyny, z którymi pracuję na date coachingu, skarżą się, że nie wiedzą gdzie wychodzić, aby spotkać ciekawych mężczyzn i zwiększyć swoje szanse na chodzenie na randki.

Przecież jeżeli siedzisz w domu lub kursujesz tylko na linii dom-praca, to szansa na spotkanie miłości Twojego życia jest delikatnie mówiąc znikoma. Dlatego musisz wychodzić w nowe miejsca i poznawać nowych ludzi. W tym artykule opisuje proste ćwiczenie, które zwiększy Twoje szanse na spotkanie miłości.

Skoro mówisz: szukam męża, szukam chłopaka, to teraz masz praktyczną pomoc.

Czytaj dalej …

Ps. Jeżeli trudno Ci ruszyć z miejsca w kierunku małżeństwa skontaktuj się ze mną. Pomogę Ci znaleźć rozwiązanie dopasowane do Ciebie.

 

 

Photo by Brooke Winters on Unsplash

Facebookpinterestmail Podziel się!
johannes-w-758055-unsplash

Mój list do singielek: wiem przez co przechodzisz…

Pozwól, że opowiem Ci kilka słów o sobie. Rzadko to czynię, bo cenię prywatność, ale czuję, że jestem Ci to winna.

Chcę Ci dać wsparcie, podsunąć pomysł czy sposób działania do wypróbowania w Twojej drodze ku małżeństwu, dlatego dzielę się swoją historią, żebyś zdecydowała czy chcesz mi zaufać.

Być może się zastanawiasz co mężatka może dać singielce. Był czas, gdy sama o sobie mogłam powiedzieć, że szukam męża. Znam ten ból samotnych wakacji, sylwestrów nie dla singli, weekendów, z którymi nie wiadomo co zrobić. Wiem jak trudno wyjść z samotności.

Mojego męża poznałam, gdy miałam 35 lat, na ślubnym kobiercu stanęliśmy półtora roku później. Wcześniej miałam za sobą nieudane związki, szczególnie jeden, którego bardzo się wstydziłam. Zapraszam przeczytaj całą moją historię o tym co się działo zanim wyszłam za mąż. To opowieść o tym co przeżyłam i jak sobie z tym poradziłam. Może sama się w niej choć częściowo odnajdziesz.

Czytaj dalej ….

Photo by Johannes W on Unsplash

Facebookpinterestmail Podziel się!