adorable-attractive-beautiful-1062280

Jak zdobyć faceta? i inne bzdurne porady dla singielek

Odnoszę wrażenie, że praktycznie każdy ma garść tzw. dobrych rad dla singielek.

Nie bądź zbyt pewna siebie. Nie śmiej się za głośno. 

Nie możesz się realizować i mieć fajnego życia, bo tym odstraszasz mężczyzn. 

Jesteś za wysoka, nie noś szpilek, to łatwiej kogoś znajdziesz. 

I absolutny hit: inicjatywa nie leży po stronie mężczyzny, sama możesz poprosić go do tańca, zaprosić na randkę.

Rady tego typu są nie tylko głupie, ale i krzywdzące. Przecież każda kobieta, która marzy o małżeństwie, szuka mężczyzny, który ją przyjmie taką jaka jest. Z jej historią życia, wyglądem, stylem bycia. Takiego, który pokocha ją taką, jaka jest. Przed którym nie będzie musiała udawać.

Owszem są zachowania, które zrażają mężczyzn (np. samowystarczalność, wieczne maruderstwo czy krytykowanie innych). Ale to są zachowania, a nie cechy. Poza tym, która z nas lubi spotykać się z osobami, które tylko narzekają, albo ciągle oceniają i krytykują innych? To są zachowania, które utrudniają budowanie każdej relacji, a nie tylko relacji miłosnych.

Odpuść polowanie

Część komedii romantycznych bazuje na schemacie, w którym dziewczyna upatruje sobie chłopaka, opracowuje plan i go zdobywa. Później żyją długo i szczęśliwie. Tylko rzeczywistość jest inna. Jeżeli nastawiasz się na polowanie, to być może odniesiesz sukces i zdobędziesz wytypowanego mężczyznę, tylko on będzie dla Ciebie ofiarą nie partnerem. W jednym z artykułów dla Aletei Polska napisałam, że polowanie to aktywne działanie w celu wytropienia, schwytania, a następnie uwięzienia lub uśmiercenia ofiary. Udane polowanie zawsze kończy się niewolą lub śmiercią. Pomyśl, czy na takim fundamencie chcesz budować swoje małżeństwo?

Właśnie dlatego najbardziej irytują mnie rady, w których przerzuca się całą odpowiedzialność za działanie i budowanie związku na kobiety. Poproś go o numer, zaproponuj spotkanie, zabiegaj, staraj się, przypodobaj się. To chore! Owszem kobieta może się wykazać inicjatywą, np. uśmiechnąć się, zagadnąć, poprosić mężczyznę o radę czy pomoc, ale to on powinien zaproponować randkę. Gdy dziewczyna bierze za dużo na siebie, to staje się zestresowana i przeciążona.

Nie raz na date coachingach dziewczyny mówiły mi, że stresują się na randkach. Myślą, jak wyglądają, co mówią itp. Zamiast być obecną i cieszyć się ze spotkania, poznawać i dawać się poznać, one ciągle myślą czy wybrały odpowiednią strategię, czy stosują się do jakiejś tam reguły, czy są wystarczająco zabawne, tajemnicze, uwodzicielskie itd. Takie działanie jest wykańczające i jest prostą drogą do nerwicy, frustracji i utraty chęci do poznawania kogokolwiek. Dodatkowo nie przynosi zamierzonych efektów.

Dziewczyny skarżą się, że one się starają, przejmują inicjatywę, a mężczyźni się wycofują. Tylko nic w tym dziwnego, mężczyźni to zdobywcy, więc jeżeli Ty przejmujesz inicjatywę, proponujesz spotkania, wydzwaniasz, to oni się zniechęcają i znikają. Owszem zdarzają się tacy, którym to odpowiada, ale zazwyczaj jest tak, że ten typ mężczyzn jest ogólnie bierny. Będąc w relacji z takim chłopakiem z czasem odkryjesz, że to Ty jesteś siłą napędową Waszej relacji. Jak Ty nie działasz, to nic się nie dzieje. Naprawdę tego chcesz?

Gdy słyszę o całym wysiłku, jaki dziewczyny wkładają w randkowanie, i kontrolowanie siebie, aby być taką, jak sugeruję poradniki, nie dziwię się, że nie mają one ochoty i siły na dalsze randkowanie. Że czują się sfrustrowane, złe i bezradne.

Każda relacja, miłość, a szczególnie małżeństwo muszą opierać się na wolności. A to wyklucza polowanie. Randki muszą opierać się na otwartości, gotowości poznania drugiej osoby i szczerości. Gdy zaczynasz manipulować, grać i udawać, to przekreślasz szansę na spotkanie się z drugą osobą. Nie dajesz mu szansy na poznanie całego Twojego wewnętrznego piękna.

A gdyby tak postąpić inaczej…

Poznając nowego mężczyznę otwórz się na spotkanie. Nie wchodź w relację z nastawieniem, że to musi być to. Im mniej presji na siebie nałożysz, tym łatwiej będzie Ci być sobą. A to właśnie autentyczność jest tym, co najbardziej pociąga mężczyzn.

Nie przejmuj inicjatywy. Zostaw mu pole do działania. Po randce powiedz (o ile to prawda), że dobrze się bawiłaś i z chęcią to powtórzysz. A następnie czekaj na jego działanie. W ten sposób poznasz czy on nadaje się do relacji, czy jest proaktywny, czy jest zainteresowany. Istnieje ryzyko rozczarowania, ale lepiej jak ono jest na początku niż wtedy, gdy Ty zainwestujesz ogrom swojego wysiłku w coś co i tak nie miało szans od początku.

Reguły dotyczące randkowania, które zawsze by działały, nie istnieją. Reguły, które stosujesz, powinny wynikać przede wszystkim z Twoich granic, czyli z tego co dla Ciebie jest ok oraz z tego co dla Ciebie nie jest ok. Tym powinnaś się kierować. Jeżeli masz trudność z określeniem swoich granic – polecam Ci książkę Granice w randkowaniu.

Są oczywiście pewne zasady czy prawa np. te dotyczące dynamiki budowania relacji, ale one są dość ogólne i nie wiążą się ze zmianą Ciebie jako osoby.

Nie bój się być sobą i daj się zdobyć

Możesz być pewna siebie, niezależna, śmiać się głośno i mieć życie, które sprawia Ci satysfakcję. Mężczyźni lubią niezależne kobiety. Pisałam o tym, w tym artykule. Autentyczność to klucz do zbudowania szczerej, otwartej i bliskiej relacji. Dlatego nie bój się być sobą i zachowywać się naturalnie. Dziel się swoimi przemyśleniami, wartościami, pragnieniami czy marzeniami. W najgorszym wypadku szybko odkryjesz, że mężczyzna, którego właśnie poznałaś, nie jest w stanie przyjąć Cię taką, jaką jesteś. A skoro nie jest, to oznacza, że to nie ten.

Ale jednocześnie dajesz szansę, aby on zachwycił się Tobą i Twoim pięknym wnętrzem. Pokazując się w prawdzie, dajesz się poznać. Tworzysz szansę na bycie przyjętą z całym swoim wewnętrznym bogactwem.

Daj się zdobyć. Dopuść możliwość rozczarowania. Ciesz się z randek.

 

W tekście polecam książkę Granice w randkowaniu. Jeżeli chciałabyś ją kupić, to poniżej znajdziesz linki z porównaniem ofert, są to tzw. linki afiliacyjne. Kliknięcie w nie nic Ciebie nie kosztuje, ale mi może pomóc. Jeśli bowiem zdecydujesz się zakupić dany produkt, to zarobię na tym drobną prowizję. Piszę o tym wprost, bo lubię jasne sytuacje. A polecam tylko te książki, które okazały się dla mnie przydatne. 

Granice w randkowaniu Henry Cloud, John Townsend 

 

Photo by Matthias Cooper from Pexels

Facebookpinterestmail Podziel się!
IMG_2459

Książki, które leczą, i jeden poradnik

W drodze w kierunku małżeństwa bardzo pomagały mi książki. To one skłaniały mnie do refleksji, zmieniały nastawienie, otwierały na możliwości, których wcześniej nie brałam pod uwagę. Dużo prawdy jest w stwierdzeniu, że książki poszerzają horyzonty. Dlatego dziś chcę Wam polecić trzy, inspirujące tytuły. Od razu uprzedzam, tylko jeden z nich jest typowo singlowy.

Dary niedoskonałości Brené Brown

To książka o tym jak przestać się przejmować tym, kim powinniśmy być, i zaakceptować to, kim jesteśmy.

Nie będę ukrywać, cenię Brené za to jak konsekwentnie zwalcza wstyd i promuje życie autentyczne, pełnym sercem. W darach niedoskonałości rozprawia się z różnymi tematami m.in. tymi dotyczącymi perfekcjonizmu, porównywania się z innymi, wyczerpaniu jako wyznaczniku własnej wartości czy powinnościami.

Jest to jedna z tych książek, które pomogły mi poradzić sobie z poczuciem porażki po pewnym starym związku. Tamta relacja była czymś czego bardzo się wstydziłam. Chowałam tę historię w sobie, bo bałam się oceny, wyśmiania i odrzucenia. Jednak gdy przeczytałam, że – wstyd zmniejsza się, gdy opowiadamy innym naszą historię. Kurczy się i maleje wraz z każdym wypowiedzianym słowem, aż w końcu znika. – to postanowiłam zmienić swoje postępowanie i zaczęłam otwarcie mówić o moich doświadczeniach. I rzeczywiście wstyd w końcu odszedł. A co więcej podejmując ryzyko, mówiąc o swojej porażce, otworzyłam się na ogrom wsparcia i dobra, które dostałam od innych. Nikt mnie nie wyśmiał, ani nie ocenił. Zamiast tego zostałam przyjęta z moją historią.

Jeżeli zmagasz się z niską samooceną, masz niskie poczucie własnej wartości lub czujesz, że pęta Cię poczucie wstydu, sięgnij po tę książkę i otwórz się na zmiany. Naprawdę warto!

Daj się odkryć, czyli jak przykuć jego uwagę Mark Gungor

Mark Gungor to osoba, którą się lubi, albo nie. Jest na tyle wyrazistą postacią, że trudno wobec niego pozostać obojętnym. Dla części dziewczyn jego słowa są trudne, szczególnie, że mówi on w sposób bezpośredni, nie owijając w przysłowiową bawełnę.

Książkę przeczytałam dość niedawno i uważam, że jest dobra. Szczególnie podobał mi się fragment o tym, że decyzję o ślubie można (a nawet powinno się) podjąć już po roku znajomości. I choć może to wydawać Ci się zbyt krótkim czasem, to tak naprawdę wszystko zależy od tego jak podchodzisz do randkowania. Kiedyś wydawało mi się, że trzeba chodzić ze sobą co najmniej 2 lata zanim podejmie się decyzję o małżeństwie. Ale gdy poznałam Darka, to po ośmiu miesiącach znajomości przyjęłam jego oświadczyny, a po półtora roku wzięliśmy ślub. Z perspektywy czasu uważam, że była to doskonała decyzja.

Wracając do książki, podoba mi się jej forma – krótkie, konkretne porady. Do tego pisane z punktu widzenia mężczyzny. I choć nie ze wszystkimi się zgadzam (np. uważam, że warto robić listę cech), to zachęcam, aby po nią sięgnąć. Myślę, że zainspiruje Cię do ważnych przemyśleń.

Mamo to moje życie Henry Cloud i John Townsend

Jeżeli śledzisz moje teksty od jakiegoś czasu, to pewnie zauważyłaś, że Cloud i Townsend są jednymi z moich ulubionych autorów.

W Mamo to moje życie autory kreślą sylwetki sześciu typów mam i opisują, jak ich zachowanie mogło wpłynąć na Twoje dorosłe życie. Na przykład, jeśli Twoja mama okazywała nadmierną troskę, w dorosłym życiu możesz mieć trudność z przyjmowaniem czułości od innych. Albo gdy mama była zbyt kontrolująca, to możesz być przeczulony na tym punkcie i zwykłe pytania interpretować jako próbę ograniczania Ciebie.

Cudowne w tej książce jest to, że nie ma w niej krytyki mam. Jest za to opis sytuacji i propozycja działań jakie możesz podjąć, aby w Waszej relacji pojawiło się pojednanie i uzdrowienie.

 

Jeżeli chciałabyś kupić którąś z tych książek, to poniżej znajdziesz linki z porównaniem ofert, są to tzw. linki afiliacyjne. Kliknięcie w nie nic Ciebie nie kosztuje, ale mi może pomóc. Jeśli bowiem zdecydujesz się zakupić dany produkt, to zarobię na tym drobną prowizję. Piszę o tym wprost, bo lubię jasne sytuacje. A polecam tylko te książki, które okazały się dla mnie przydatne.

Dary niedoskonałości Brené Brown

Daj się odkryć, czyli jak przykuć jego uwagę Mark Gungor

Mamo to moje życie Henry Cloud i John Townsend

Facebookpinterestmail Podziel się!
christiana-rivers-258740-unsplash

Miłość rozkwita na gruncie wolności

Zadziwia mnie, że w książkach o wychowaniu dzieci można znaleźć dużo inspirujących myśli o zdrowym budowaniu relacji romantycznych.

Ostatnio w książce Metoda Montessori do trzeciego życia i trafiłam na taki fragment (poniżej napiszę jak to się odnosi do relacji w parze czy w małżeństwie):

Każde dziecko ma własną osobowość i misję. Nie stanowią projekcji ani przedłużenia nas samych. Nie są “nasze”, nawet jeśli zostały nam powierzone. Naszą misją jest towarzyszyć im w drodze ku nim samym, to znaczy pomóc im stać się sobą. Warunkiem koniecznym do tego (…) jest zaakceptowanie ich takimi, jakie są (…). Nie powinniśmy zatem robić z nich takich ludzi, jakimi chcemy, aby byli.

Utarło się mówić mój chłopak/ mój mąż, a to ustawia perspektywę posiadania. A przecież mężczyzna, z którym jesteś w relacji, pozostaje wolny. On nie należy do Ciebie. Jako towarzysz życia jest Ci dany i zadany, dokładnie tak samo jak dziecko. Tak samo Ty nie należysz do niego. Jesteście razem i sobie towarzyszycie.

Gdy myślę o związkach, które postrzegam jako najbardziej udane, to widzę, w nich kilka cech wspólnych:

1. Autentyczność

Osoby w tych związkach są wobec siebie szczere, prawdziwe. Nie noszą masek. Jest między nimi taki specyficzny rodzaj bliskości wynikający ze szczerości. Te osoby podjęły ryzyko obnażenia się, czyli pokazania siebie w prawdzie – ze swoimi słabościami, trudami, ale też zwycięstwami. One nie boją się jasno stawiać granic i mówić co dla nich jest ok, a co jest nie ok. A to wszystko czynią w wolności i z miłością.

2. Akceptację

Osoby w takich związkach znają nawzajem swoje wady, zranienia, słabości i wzajemnie się w nich akceptują. Co więcej, są dla siebie wsparciem.

Mam taką parę znajomych, gdzie mężczyzna ma trudności z wystąpieniami publicznymi. Wielokrotnie widziałam, że gdy on zabierał głos, jego żona patrzyła na niego z uśmiechem i podziwem. Nie ważne co się działo, w takim momencie ona była cała za nim i z nim. Kiedyś on powiedział, że to jej wsparcie jest dla niego ogromną pomocą i dzięki niemu mówi dalej, nawet gdy wewnętrznie czuje lęk i najchętniej by zamilkł.

Ale to działa w dwie strony. Moja znajoma pochodzi z rodziny, w której była duża rywalizacja, dlatego ma tendencję do porównywania się i poczucie, że jest niewystarczająca. Dlatego jej mąż dba o to, żeby czuła się ona doceniona, a gdy wpada w pułapkę porównywania się, to pomaga jej odzyskać perspektywę.

3. Wolność

Cechą wspólną takich par i małżeństw jest też to, że oni wzajemnie dają sobie wolność. To znaczy, akceptują swoją odmienność. Dużo łatwiej jest wymagać od kogoś podporządkowania się niż dawać wolność. Ale miłość może kwitnąć tylko wtedy, gdy rośnie na gruncie wolności.

Nie ważne czy jesteś singielką, jesteś w związku czy w małżeństwie, zachęcam Cię do mądrego praktykowania postawy autentyczności, dawania akceptacji i wolności. Bo te cechy potrzebne są w każdej relacji. Jeżeli zaczniesz je wprowadzać w relacjach przyjacielskich czy zawodowych, to później łatwiej (niejako z automatu) będziesz mogła je wprowadzić w relacji małżeńskiej i w swoim macierzyństwie.

 

 

 

Photo by Christiana Rivers on Unsplash

Facebookpinterestmail Podziel się!
jeremy-wong-weddings-615245-unsplash (Średni)

O Programie #KierunekMałżeństwo

Pierwsza randka – jak się zachować?

Jak zbudować relację miłosną, która przetrwa próbę czasu?

Gdzie spotkać tego Jedynego/ tą Jedyną? 

Jak rozpoznać czy to Ten/ czy to Ta?

To tylko kilka przykładowych pytań, które zadają sobie osoby samotne. Niezależnie od tego jaką masz za sobą historię, w tym miejscu chcemy służyć Ci pomocą i wsparciem na Twojej drodze ku małżeństwu. 

Być może masz za sobą nieudane relacje. A może jeszcze z nikim się nie spotykałaś(eś). Być może ciągle trafiasz na nieodpowiednich kandydatów lub kandydatki. Powodów Twojej samotności może być wiele. Znając różnorodność trudności, z jakimi borykają się single, stworzyliśmy Kierunek Małżeństwo – autorski program coachingowy dla kobiet i mężczyzn, którzy marzą o spotkaniu tego Jedynego/ tej Jedynej, ślubie i założeniu rodziny.

Przesuwamy w nim horyzont z krótkotrwałej korzyści “być z kimś” na długofalowy cel “udane małżeństwo”. Chcemy uczynić ten świat mniej samotnym miejscem, dlatego w projekcie Kierunek Małżeństwo skupiamy się na tym, żeby pomóc Ci zbudować trwały związek, nie taki na chwilę, ale na całe życie. Nie chcemy pomagać Ci znaleźć jakiegoś partnera, chcemy pomóc Ci spotkać mężczyznę lub kobietę, który(a) będzie z Tobą na dobre i na złe aż do momentu gdy śmierć Was rozłączy.

Facebookpinterestmail Podziel się!