adult-blur-church-1309052 (1)

Czy umawiać się z niewierzącymi?

Marzy Ci się mąż, dla którego wiara i wartości chrześcijańskie, będą tak samo ważne jak dla Ciebie? A do tego chcesz, żeby był odpowiedzialny, męski i dojrzały do budowania relacji?

A później idziesz na spotkanie dla singli w Kościele i wracasz załamana… Zastanawiasz się czy otworzyć się na relację z niewierzącym mężczyzną?

Czy to ma w ogóle sens?

Nie chcesz utracić swojej wiary, ale pragniesz też bliskości.

Niby wiesz, że Bóg sam wystarczy, ale tęsknisz za zwykłym przytuleniem i pogadaniem, za kimś, kto będzie dzielił z Tobą radości i smutki codzienności.

Randki z niewierzącymi – czy warto?

Wbrew pozorom na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Jeżeli czujesz, że pragnienie bliskości i miłości jest w Tobie tak silne, że jesteś w stanie poświęcić wszystko, aby tylko z kimś być, to nie warto. Jeżeli czujesz, że mogłabyś zaprzeć się swoich wartości, a więc samej siebie, to jest to zbyt duża cena za relację. Poza tym, związki, w których jedna strona się poświęca, rzadko wytrzymują próbę czasu.

Jeżeli jednak czujesz się silna w aspekcie swoich wartości i potrafisz być autentyczna w relacjach z innymi, to pójście na randkę z kimś kto deklaruje się jako niewierzący, może być bardzo dobrym doświadczeniem.

Randka to nie jest decyzja o małżeństwie, a raczej spotkanie dwóch osób, które wzajemnie chcą siebie poznać i sprawdzić, czy może między nimi być coś więcej. Umawiając się z mężczyznami, którzy maja inne wartości, możesz dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, a dodatkowo zobaczyć jak czujesz się w ich towarzystwie, co jest fajne, a co jest trudne.

Będąc na etapie poszukiwania umawiałam się zarówno z chłopakami wierzącymi, jak i z takimi, którzy mówili, że z kościołem mają nie po drodze. Postępowałam tak, bo wierzę, że czyny mówią więcej niż słowa i nie chciałam bazować tylko na deklaracjach. Chciałam też zobaczyć jak przy danym mężczyźnie się czuję. Z tamtego czasu pamiętam szczególnie spotkania z dwoma chłopakami.

Filip deklarował się jako osoba wierząca, należał do wspólnoty charyzmatycznej, a Bogu wspominał bardzo często. Był bardzo skoncentrowany na ewangelizacji i swojej misji. W swoich wypowiedziach był jednoznaczny, konkretny. Słuchając go czułam się zablokowana, bo on nie dopuszczał żadnych szarości, okoliczności łagodzących. Dla niego świat był czarno-biały. Uznał Pana Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela, więc niby łączyły nas wspólne wartości, ale jednak czułam do niego dystans. Nie umieliśmy znaleźć płaszczyzny porozumienia. Po spotkaniach z nim czułam smutek, bo niby mieliśmy te same wartości, a jednak byliśmy w sposobie życia bardzo dalecy od siebie.

Daniela poznałam w pracy. Umówiliśmy się kilka razy na kawę. Raz miałam na ręku opaskę I am Second. Gdy ją zauważył, Daniel zapytał czy czegoś nie wygrałam. Odpowiedziałam mu ze śmiechem, że to znaczy, że Jezus jest pierwszy. Tak rozpoczęła się nasza rozmowa o wartościach, on deklarował się jako ateista. Wspominam tę rozmowę bardzo dobrze, jako ciekawe intelektualne wyzwanie. Dzięki jego pytaniom na nowo uświadomiłam sobie, dlaczego niektóre wartości są dla mnie ważne. Nasza znajomość się urwała. Żyliśmy w dwóch, różnych światach, ale tych kilka rozmów bardzo mnie ubogaciło.

Czy warto umawiać się z niewierzącymi? Jeżeli Twoje wartości są silne i nie chcesz nikogo nawracać, to randki z niewierzącymi mogą być dla Ciebie ubogacające. I uważam, że nie ma sensu się na nie zamykać. Zresztą nigdy nie wiesz czy dany chłopak nie nawróci się za jakiś czas (on sam z łaski Boga, a nie przez Twoje działania!). Zresztą odradzając Ci randki z niewierzącymi byłabym hipokrytką, bo Darek, gdy poznałam, był poza Kościołem.

Chłopak spoza Kościoła, który się nawrócił

Jak może wiesz z mojej historii modliłam się o dobrego męża i jednocześnie działałam, czyli wychodziłam w nowe miejsca i otwierałam się na nowe znajomości. Kiedyś poszłam na imprezę cygańską i tam spotkałam Darka. Pogadaliśmy, potańczyliśmy, a następnego dnia on zadzwonił i zaprosił mnie na randkę. Dość szybko stało się jasne, że dla niego Bóg to energia, która działa w świecie, a Kościół kojarzy mu się z babciami, które siedzą i klepią różaniec. Jednocześnie jak rozmawialiśmy, to w jego zachowaniu uderzało mnie, że jest bardzo prawym i sprawiedliwym człowiekiem. W jego sposobie bycia dostrzegałam wartości, które dla mnie też były ważne. Z każdym kolejnym spotkaniem okazywało się, że mieliśmy bardzo dużo wspólnego.

Oczywiście martwiło mnie to, że nie zna Jezusa i że nie idzie Jego drogą. I prosiłam Pana Boga, żeby rozwalił tę relację, jeżeli nie jest zgodna z Jego wolą. Mimo to, spotykaliśmy się dalej. Postanowiłam grać z Darkiem w otwarte karty. Wolałam, żeby poznał mnie w pełni i się wycofał. Dlatego nie kryłam się z moim zaangażowaniem religijnym.

W tamtym czasie należałam do wspólnoty charyzmatycznej, w której podjęłam różne zobowiązania m.in., że o 12 będę odmawiać Anioł Pański, a o 15 Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Jeżeli akurat byliśmy na randce, to przepraszałam go na chwilę i oddalałam się na modlitwę. Zaprosiłam go też na wydarzenia, na które regularnie chodziłam, w tym m.in. na:

  • Mszę Świętą mojej wspólnoty, po której współprowadziłam adorację i modlitwy wstawiennicze,
  • na Górę Modlitwy organizowaną przez Dom Modlitwy w Warszawie,
  • Back Home Warsaw – uwielbienie prowadzone u oo. Jezuitów na Rakowieckiej.

Poznaliśmy się w kwietniu, a w maju lub na początku czerwca na Polach Mokotowskich zorganizowany został Tydzień Jezusa. Wybraliśmy się na organizowane w jego ramach warsztaty i koncerty. Pamiętam, że Darka bardzo poruszyły świadectwa, które ze sceny dawali artyści.

Zapraszałam go do mojego życia, dawałam się poznać, ale nie nalegałam, dawałam mu wolność (a przynajmniej starałam się). Czasem chciał pójść ze mną gdzieś, czasem nie. Oczywiście bałam się odrzucenia, wyśmiania, ale zaryzykowałam. Stwierdziłam, że on sam musi zdecydować. Otworzyłam się też na jego świat i bywałam z nim w miejscach dla niego ważnych, choć nie zawsze było to dla nie łatwe.

W czasie jednego uwielbienia Back Home Warsaw Darek wypowiedział modlitwę oddania swojego życia Jezusowi. Byłam w szoku i dalej obserwowałam, jak zmienia się jego postępowanie. Chciałam się przekonać, czy tę deklaracje złożył na poważnie. Z każdym tygodniem widziałam, że coraz bardziej wsiąka w chrześcijaństwo, że relacja z Bogiem jest dla niego coraz bardziej ważna.

Nasza relacja się pogłębiała, pojawiały się pierwsze rozmowy o wspólnej przyszłości, małżeństwie. W pewnym momencie zaproponowałam, żebyśmy razem poszli na kurs Alfa i sprawdzili czy rzeczywiście mamy wspólne wartości. Po skończeniu kursu, po ośmiu miesiącach znajomości, zaręczyliśmy się.

I choć część znajomych straszyła mnie, że pewnie Darka wiara ostygnie. To tak się nie stało. To on bardzo dba o wspólną modlitwę małżeńską i rodzinną, o zgłębianie Pisma Świętego.

Czy umawiać się z niewierzącymi?

Nie każda relacja z niewierzącym, ma taki koniec jak moja z Darkiem. Zresztą zanim go poznałam, spotkałam na swojej drodze innych, niewierzących mężczyzn i oni się nie nawrócili. Dlatego jeżeli chcesz otworzyć się na randki z niewierzącymi, to bądź ostrożna. Łatwo się zakochać, ale ten stan mija, a wspólne wartości to solidny fundament dla małżeństwa.

Wartości determinują zachowania, podejmowane decyzje, dokonywane wybory. I choć możliwe są udane związki osób o różnych światopoglądach, to są one rzadkie i trudne oraz wymagają poświęcenia i dojrzałości obu stron.

Jeżeli chcesz zacząć chodzić na randki z niewierzącymi, to zastanów się:

  • jak silne są Twoje wartości?
  • jak silną masz potrzebę bliskości i co jest w stanie dla niej poświęcić?
  • czy masz syndrom Zbawiciela, czyli wierzysz, że on się dla Ciebie nawróci?

Jeżeli uznasz, że Twoje wartości są silniejsze niż potrzeba bliskości, a także że nie chcesz nikogo zbawiać, to i tak bądź na siebie uważna. Bo w miłości bywa, że rozum mówi jedno, a serce zupełnie coś innego. A w małżeństwie chodzi o to, żeby iść za głosem serca, ale zabrać ze sobą też rozum.

 

Photo by Ric Rodrigues from Pexels

Facebookpinterestmail Podziel się!
rsz_sharon-mccutcheon-607990-unsplash_1

Nie możesz znaleźć męża? Może szukasz nie tam, gdzie trzeba…

Ciągle trafiam na palantów. 

Wszyscy fajni i normalni faceci są już zajęci.

Poznaję tylko nieodpowiedzialnych gości. 

To często jedno z pierwszych zdań jakie słyszę od dziewczyn, które kontaktują się ze mną w sprawie date coachingu. Jeżeli i Ty identyfikujesz się z tymi stwierdzeniami, to mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Wielu fajnych, normalnych, wartościowych mężczyzn nadal jest wolnych. Naprawdę. Widzę zdziwienie i niedowierzanie w Twoich oczach. Dlatego powtórzę to jeszcze raz jest wielu fajnych, normalnych, wartościowych i wolnych mężczyzn.

Jako singielka, której doskwiera samotność, być może czasem tracisz nadzieję, że jeszcze możesz kogoś poznać. Wydaje Ci się, że wszyscy sensowni mężczyźni są już zajęci, a Ty jesteś skazana na życie w pojedynkę. Tyle razy próbowałaś i odnosiłaś porażkę. Nie masz pojęcia co robić lub gdzie bywać, aby poznać faceta.

Kochana, jedną z podstawowych rzeczy, której musisz się nauczyć, aby Twoje życie miłosne zaczęło rozwijać się w kierunku małżeństwa, jest to, że są trzy grupy mężczyzn i tylko w jednej z nich są mężczyźni, z którymi będziesz mogła zbudować zdrowe i szczęśliwe małżeństwo (ps. drodzy panowie czytający ten tekst zerknijcie na wyjaśnienie oznaczone * na samym dole)

Grupa 1: nie nadaje się do relacji

Najogólniej mówiąc to faceci z problemami m.in. niedojrzali emocjonalnie, niebiorący odpowiedzialności, uzależnieni, nieogarnięci życiowo.

Grupa 2: jeszcze się bawię

To typ imprezowicza. Relacja z nimi jest pełna przygód i niepewności. Może być ekscytująca, ale najczęściej nie daje poczucia bezpieczeństwa. Oni nie myślą o założeniu rodziny.

Grupa 3: jestem gotowy tu i teraz

To mężczyźni, którzy chcą założyć rodzinę. Są na to gotowi tu i teraz. Z reguły na początku niczym specjalnym się nie wyróżniają. Nie są przebojowi, są zwyczajni, a przez to czasem postrzegani jako nudni. Przy bliższym poznaniu jednak okazują się być doskonałymi towarzyszami życia. Mają swoje pasje, ale też są gotowi do poświęceń. Są dojrzali emocjonalnie, biorą odpowiedzialność, dbają o swoich bliskich. Przy nich możesz czuć się bezpiecznie. Mogą mieć swoją historię (zranień, uzależnień czy problemów finansowych), ale te wszystkie rzeczy mają przepracowane i zamknięte. Są gotowi do zbudowania relacji tu i teraz.

Być może odniosłaś tyle porażek na swojej drodze ku małżeństwu, ponieważ wybierałaś mężczyzn z grupy 1 lub 2. Rozejrzyj się wokół siebie: Ilu zwykłych, wolnych, niepozornych mężczyzn Cię otacza? Może warto się im przyjrzeć i zobaczyć, czy któryś z nich nie należy do grupy 3? Może warto się otworzyć i dać zaprosić na pierwszą randkę komuś kto nie wydaje się super przebojowy. Przecież jedna randka nic nie znaczy, nie musisz kontynuować znajomości. Ale ta jedna randka może odmienić Twoje życie.

Podział na te trzy grupy opisałam też w tym artykule. Zapraszam Cię też na date coaching. Pracując ze mną indywidualnie szybko nauczysz się rozróżniać kto do jakiej grupy należy. Dzięki temu szybciej spotkasz tego, z którym staniesz na ślubnym kobiercu.

*zasadniczo ten sam podział można odnieść do kobiet. Wśród nas są też takie dziewczyny, które:

  1. jeszcze się bawią i nie myślą o stabilizacji
  2. nie nadają się do relacji z wielu powodów – dopóki one same nie uporają się ze swoimi problemami, nie będą w stanie zbudować trwałego, stabilnego i dojrzałego związku
  3. są gotowe do zbudowania dojrzałej relacji tu i teraz.

Photo by Sharon McCutcheon on Unsplash

Facebookpinterestmail Podziel się!
brooke-winters-584825-unsplash

Gdzie spotkać tego Jedynego? Odważ się szukać

Dziewczyny, z którymi pracuję na date coachingu, skarżą się, że nie wiedzą gdzie wychodzić, aby spotkać ciekawych mężczyzn i zwiększyć swoje szanse na chodzenie na randki.

Przecież jeżeli siedzisz w domu lub kursujesz tylko na linii dom-praca, to szansa na spotkanie miłości Twojego życia jest delikatnie mówiąc znikoma. Dlatego musisz wychodzić w nowe miejsca i poznawać nowych ludzi. W tym artykule opisuje proste ćwiczenie, które zwiększy Twoje szanse na spotkanie miłości.

Skoro mówisz: szukam męża, szukam chłopaka, to teraz masz praktyczną pomoc.

Czytaj dalej …

Ps. Jeżeli trudno Ci ruszyć z miejsca w kierunku małżeństwa skontaktuj się ze mną. Pomogę Ci znaleźć rozwiązanie dopasowane do Ciebie.

 

 

Photo by Brooke Winters on Unsplash

Facebookpinterestmail Podziel się!
johannes-w-758055-unsplash

Mój list do singielek: wiem przez co przechodzisz…

Pozwól, że opowiem Ci kilka słów o sobie. Rzadko to czynię, bo cenię prywatność, ale czuję, że jestem Ci to winna.

Chcę Ci dać wsparcie, podsunąć pomysł czy sposób działania do wypróbowania w Twojej drodze ku małżeństwu, dlatego dzielę się swoją historią, żebyś zdecydowała czy chcesz mi zaufać.

Być może się zastanawiasz co mężatka może dać singielce. Był czas, gdy sama o sobie mogłam powiedzieć, że szukam męża. Znam ten ból samotnych wakacji, sylwestrów nie dla singli, weekendów, z którymi nie wiadomo co zrobić. Wiem jak trudno wyjść z samotności.

Mojego męża poznałam, gdy miałam 35 lat, na ślubnym kobiercu stanęliśmy półtora roku później. Wcześniej miałam za sobą nieudane związki, szczególnie jeden, którego bardzo się wstydziłam. Zapraszam przeczytaj całą moją historię o tym co się działo zanim wyszłam za mąż. To opowieść o tym co przeżyłam i jak sobie z tym poradziłam. Może sama się w niej choć częściowo odnajdziesz.

Czytaj dalej ….

Photo by Johannes W on Unsplash

Facebookpinterestmail Podziel się!