Moja podróż od singielki do żony

W momencie rozstania uważałam, że to wszystko jego wina. Że to on mnie oszukał, zwodził, wykorzystał. Dziś już wiem, że miałam w tym swój udział. Poznaj 6 kroków, jakie musiałam zrobić w mojej podróży. 

Już raz opisałam swoją historię w Liście do singielek. Skupiłam się w nim na wydarzeniach, czyli na początkowych porażkach, rozczarowaniach, a w końcu okolicznościach spotkania Darka. Tym razem chcę Ci opowiedzieć o mojej podróży wewnętrznej. 

Musisz wiedzieć, że podróż od bycia singielką do bycia żoną to dla mnie droga wzrostu, a nie rozwoju. Dlaczego? Bardziej chodziło w niej o to, żebym dojrzała, niż żebym zdobywała nowe kompetencje. W tej podróży było 6 etapów i to właśnie o nich chcę Ci dziś opowiedzieć. 

Etap 1: Zakończenie długoletniego związku bez przyszłości

Byłam na studiach, kiedy zaczęłam spotykać się z pewnym chłopakiem. Byliśmy razem 5 lat, ale już po około 3 latach jasne było, że ten związek prowadzi donikąd. Że nie jest dobry ani dla mnie, ani dla niego. A mimo to nie potrafiliśmy go  zakończyć. Spotykaliśmy się dalej, ale to wszystko było smutne, puste, byle jakie.  

W końcu podjęłam decyzję o zakończeniu tej relacji. Myślę, że dla tamtego chłopaka  ten moment też był wyzwalający. Pamiętam, jak mi powiedział: bardzo cię lubię, ale nie chcę z tobą być. Nie wiem dlaczego.

Po ponad 10 latach widzę,  jak bardzo oboje byliśmy niedojrzali, jak rozmijaliśmy się pod względem wartości, marzeń o przyszłości, oczekiwań wobec związku. Dziś mogę  powiedzieć, że ponosimy taką samą odpowiedzialność za porażkę tego związku.

Etap 2: Uleczenie ran serca

Jednak w momencie rozstania uważałam, że to wszystko jego wina. Że to on mnie oszukał, zwodził, wykorzystał. Wstydziłam się, że tyle czasu straciłam w związku bez przyszłości. Bałam się, że inni mnie oceniają. Chciałam schować się przed światem. Zupełnie nie rozumiałam wtedy, dlaczego wszystko się tak potoczyło. Nie zdawałam sobie też sprawy, że miałam udział w tej porażce. 

Długo dochodziłam do siebie, obudził się we mnie lęk przed odrzuceniem. Zamiast przyjrzeć się tej relacji, wyciągnąć wnioski na przyszłość, tłumiłam ból, lęk i wstyd. Czasem wręcz udawałam, że nic się nie stało. I to przez kilka lat! 

Jednak dopiero gdy zmierzyłam się z przeszłością, to rana serca powoli zaczęła się goić. Zobaczyłam, co źle zrobiłam, gdzie popełniłam błędy, w jaki sposób raniłam. Co więcej, stanięcie w prawdzie pomogło mi z serca wybaczyć tamtemu chłopakowi i sobie samej. Zaakceptowałam moją przeszłość. 

Etap 3: Uczenie się budowania relacji w bezpiecznym środowisku

W tym czasie także się nawróciłam. Szukałam dla siebie wspólnoty i po dłuższym czasie trafiłam na fajną grupę ludzi. Zaangażowałam się, przychodziłam na spotkania, podejmowałam się różnych zadań, udzielałam się towarzysko. 

To był bardzo dobry czas dla mojego serca. Byłam otoczona życzliwymi ludźmi. W bezpiecznym otoczeniu na nowo uczyłam się budowania relacji przyjacielskich, zaufania, komunikacji. 

Etap 4: Terapia, date coaching, uczenie się o budowaniu relacji i psychologii mężczyzn

Jednak to wszystko nie wystarczyło. Dlatego kolejnym etapem było podjęcie systematycznej pracy nad sobą. Zapisałam się na terapię, bo chciałam rozprawić się z lękiem przed odrzuceniem i uporządkować swoje wnętrze. 

Później skorzystałam z oferty date coachingu. I choć dziewczyna, która prowadziła zajęcia, była z zupełnie innego świata wartości, to dowiedziałam się od niej kilku przydatnych informacji o randkowaniu i zachowaniu mężczyzn. 

Czytałam też dużo książek o budowaniu relacji, psychologii relacji damsko-męskich i małżeństwie. 

Właśnie połączenie tych trzech rzeczy – terapii, date coachingu oraz wiedzy z książek – pozwoliło mi porzucić nierealistyczne oczekiwania, dostrzec mój ukryty schemat wyboru mężczyzn, a także coraz lepiej rozumieć, jakiej relacji pragnę. 

Etap 5: Randkowanie

Równolegle wychodziłam w nowe miejsca, poznawałam mężczyzn i umawiałam się na randki. Podeszłam do tego projektowo, czyli wyznaczyłam sobie cel: 2 wyjścia w tygodniu w nowe miejsca. 

Takie podejście wymusiło zmiany w moim życiu. Ograniczyłam swoje zaangażowanie we wspólnotę, niektóre spotkania towarzyskie i rodzinne. Wszystko po to, żeby mieć czas na wychodzenie, poznawanie i randkowanie. Oczywiście niektórym osobom się to nie podobało, ale ja czułam, że to czas, aby zawalczyć o swoją przyszłość. 

Kiedy mi się nie chciało, to zastanawiałam się, czy jak będę mieć 60 lat i popatrzę wstecz, to uznam, że zrobiłam wszystko, żeby nie być samą. Ta wizualizacja dodawała mi sił i motywacji.

W ciągu półtora roku poznałam ok. 70 chłopaków. Wszystkich w realu, nie korzystałam z aplikacji randkowych. Z każdym z nich porozmawiałam, z niektórymi umówiłam się na randkę, z dwoma byłam w związku na wyłączność. 

Wszystkie te relacje uważam za cenne, bo pomogły mi określić m.in.:

  • czego chcę, 
  • w jakiej relacji pragnę być, 
  • jakiego małżeństwa pragnę, 
  • z czego mogę zrezygnować,
  • co mogę i chcę dać mężczyźnie, z którym się zwiążę.

Etap 6: Darek

W końcu na jednym z wyjść poznałam Darka. Wiesz, nie było wielkiego WOW na początku. Dobrze mi się z nim rozmawiało, czułam się przy nim fajnie. Gdy poprosił mnie o numer telefonu, chętnie mu go dałam. Zresztą po moich randkowych doświadczeniach miałam w sobie otwartość na nowych mężczyzn.

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *