Idź za głosem serca! Serio?!

Część facetów, których poznasz, od razu Cię zachwyci, ale będziesz wiedziała, że nie nadają się do związku. Zobacz, dlaczego nie zawsze warto słuchać serca.

Słyszę czasem:

Zuza, czy ja naprawdę muszę opisywać, jakiego małżeństwa pragnę lub jaki ma być ten mój ukochany? Przecież jak go spotkam, to będę wiedziała. Opisywanie go jest takie nieromantyczne. Lepiej iść za głosem serca.

Serio?! 

A kiedy jesteś na kogoś wściekła i najchętniej udusiłabyś go w tej samej sekundzie, też chcesz iść za głosem serca? Przecież ono wzywa Cię do konkretnych działań. Czemu masz go słuchać tylko wtedy, gdy masz w nim pozytywne emocje?

Złamane serca

Rozejrzyj się wokół. Widzisz te kobiety, którym ktoś złamał serce? Które samotnie wychowują dzieci? Większość z nich opowiedziałaby Ci, że się zakochała, a później okazało się, że facet nie nadawał się do relacji/ wykorzystał je/ był nieodpowiedzialny. Poszły za głosem serca, często bez głębszej refleksji. W końcu świat mówi, żeby zaufać sercu, a wszystko się ułoży. Ale w ich wypadku to nie wyszło. Teraz płacą za to ogromną cenę. 

Tak jak moja znajoma, która pół roku po ślubie rozstała się z mężem, bo nie byli w stanie ze sobą żyć. Ich wspólne sześć miesięcy było pasmem oskarżeń, pretensji i kłótni. Mimo że od tych wydarzeń minęły już ponad 3 lata, to rany w jej sercu jeszcze się nie zagoiły.

Może podobnie było w przypadku Twoich byłych. Przecież szłaś za głosem serca i pewnie za każdym razem byłaś przekonana, że to może być ten jedyny. A później okazywało się, że nie ma na to szans.

Słuchanie serca to powielanie schematów

Słuchanie podpowiedzi serca to często powielanie wyuczonych schematów, które Ci nie służą, czyli np.:

  • kierowanie się ukrytym schematem wyboru mężczyzn, 
  • powielanie modelu relacji, jaką mieli Twoi rodzice,
  • odgrywanie pewnych kulturowych ról np. bycie tą dobrą – ratującą nieszczęśnika, który się dla niej zmienia. 

Działaj inaczej

Dlatego zachęcam Cię, abyś działała inaczej. Na początku określ, jak ma wyglądać Twoje małżeństwo, z jakim mężczyzną chcesz być. Nie twórz długiej listy wymagań. Raczej dość wyraźny szkic z najważniejszymi cechami, wartościami. A następnie weryfikuj swoje oczekiwania w rzeczywistości. 

Kiedyś usłyszałam, że takie podejście podobne jest do… kupowania mieszkania. Wiem, wiem – brzmi dziwnie. Ale zobacz: masz swoje wytyczne i wiadomo, że nie spełnią się idealnie, ale szukasz najlepszej opcji. Chodzisz, oglądasz kolejne propozycje. Są takie, które Cię zachwycają, ale wiesz, że nie są dla Ciebie dobre. Są takie, które od razu skreślasz. I są też takie, które nie są idealne, ale wiele rzeczy Ci się w nich podoba. I w końcu wybierasz to jedno i czujesz się w nim szczęśliwa. 

W podobny sposób podejdź do swojej podróży w kierunku małżeństwa. Opisz swoje oczekiwania, marzenia, wizje, a następnie poznawaj nowych mężczyzn, słuchaj serca i bądź roztropna. 

Część facetów, których poznasz, od razu Cię zachwyci, ale będziesz wiedziała, że nie nadają się do związku. Że nie są gotowi na relację tu i teraz. Jeżeli użyjesz rozumu i woli, to nie wpakujesz się w kolejny nieudany związek. 

Z innymi od razu będziesz wiedzieć, że to nie to. Więc odejdziesz i będziesz szukać dalej. 

Jeszcze inni nie będą idealni, ale będą Ci się podobać i będą gotowi wejść w zdrową relację tu i teraz. Z mężczyznami z tej grupy pospotykasz się kilka razy i znów, jeżeli będziesz kierować się rozsądkiem, to zdecydujesz, czy chcesz próbować z którymś z nich zbudować głębszą relację. 

W końcu spotkasz tego, który nie będzie ideałem z Twojej listy, ale będzie miał wiele ważnych dla Ciebie cech, będziesz czuła się przy nim dobrze, będą emocje. Zaangażujesz się i zaczniecie budować relację, w której będziesz szczęśliwa. 

Szukając męża, idź za głosem serca i weź ze sobą rozum. 

PS Jest jeszcze jedno podobieństwo między zakupem mieszkania a małżeństwem. Obie te sprawy to zobowiązanie na lata. Nie kupujesz mieszkania na kredyt pod wpływem samych poruszeń serca. Tak samo nie ładuj się w związki bez przyszłości. W nich może na początku jest romantycznie, ale później płacisz odsetki.

Czytaj także

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *