christiana-rivers-258740-unsplash

Miłość rozkwita na gruncie wolności

Zadziwia mnie, że w książkach o wychowaniu dzieci można znaleźć dużo inspirujących myśli o zdrowym budowaniu relacji romantycznych.

Ostatnio w książce Metoda Montessori do trzeciego życia i trafiłam na taki fragment (poniżej napiszę jak to się odnosi do relacji w parze czy w małżeństwie):

Każde dziecko ma własną osobowość i misję. Nie stanowią projekcji ani przedłużenia nas samych. Nie są “nasze”, nawet jeśli zostały nam powierzone. Naszą misją jest towarzyszyć im w drodze ku nim samym, to znaczy pomóc im stać się sobą. Warunkiem koniecznym do tego (…) jest zaakceptowanie ich takimi, jakie są (…). Nie powinniśmy zatem robić z nich takich ludzi, jakimi chcemy, aby byli.

Utarło się mówić mój chłopak/ mój mąż, a to ustawia perspektywę posiadania. A przecież mężczyzna, z którym jesteś w relacji, pozostaje wolny. On nie należy do Ciebie. Jako towarzysz życia jest Ci dany i zadany, dokładnie tak samo jak dziecko. Tak samo Ty nie należysz do niego. Jesteście razem i sobie towarzyszycie.

Gdy myślę o związkach, które postrzegam jako najbardziej udane, to widzę, w nich kilka cech wspólnych:

1. Autentyczność

Osoby w tych związkach są wobec siebie szczere, prawdziwe. Nie noszą masek. Jest między nimi taki specyficzny rodzaj bliskości wynikający ze szczerości. Te osoby podjęły ryzyko obnażenia się, czyli pokazania siebie w prawdzie – ze swoimi słabościami, trudami, ale też zwycięstwami. One nie boją się jasno stawiać granic i mówić co dla nich jest ok, a co jest nie ok. A to wszystko czynią w wolności i z miłością.

2. Akceptację

Osoby w takich związkach znają nawzajem swoje wady, zranienia, słabości i wzajemnie się w nich akceptują. Co więcej, są dla siebie wsparciem.

Mam taką parę znajomych, gdzie mężczyzna ma trudności z wystąpieniami publicznymi. Wielokrotnie widziałam, że gdy on zabierał głos, jego żona patrzyła na niego z uśmiechem i podziwem. Nie ważne co się działo, w takim momencie ona była cała za nim i z nim. Kiedyś on powiedział, że to jej wsparcie jest dla niego ogromną pomocą i dzięki niemu mówi dalej, nawet gdy wewnętrznie czuje lęk i najchętniej by zamilkł.

Ale to działa w dwie strony. Moja znajoma pochodzi z rodziny, w której była duża rywalizacja, dlatego ma tendencję do porównywania się i poczucie, że jest niewystarczająca. Dlatego jej mąż dba o to, żeby czuła się ona doceniona, a gdy wpada w pułapkę porównywania się, to pomaga jej odzyskać perspektywę.

3. Wolność

Cechą wspólną takich par i małżeństw jest też to, że oni wzajemnie dają sobie wolność. To znaczy, akceptują swoją odmienność. Dużo łatwiej jest wymagać od kogoś podporządkowania się niż dawać wolność. Ale miłość może kwitnąć tylko wtedy, gdy rośnie na gruncie wolności.

Nie ważne czy jesteś singielką, jesteś w związku czy w małżeństwie, zachęcam Cię do mądrego praktykowania postawy autentyczności, dawania akceptacji i wolności. Bo te cechy potrzebne są w każdej relacji. Jeżeli zaczniesz je wprowadzać w relacjach przyjacielskich czy zawodowych, to później łatwiej (niejako z automatu) będziesz mogła je wprowadzić w relacji małżeńskiej i w swoim macierzyństwie.

 

 

 

Photo by Christiana Rivers on Unsplash

Facebookpinterestmail Podziel się!