tamara-bellis-401355-unsplash (Duży)

Mężczyźni lubią niezależne kobiety, ale nie samowystarczalne

Gdy byłam singielką nie raz słyszałam, że skoro prowadzę własną firmę, mam sukcesy zawodowe i osiągnięcia, to mam małe szanse na udaną relację. Tzw. życzliwi przekonywali mnie, że moja niezależność zniechęca mężczyzn. Powoduje, że będą się czuli przy mnie nieswojo i koniec końców wycofają się.

Czy naprawdę kobieca niezależność zniechęca?

Wielu mężczyzn chce, aby ich dziewczyny czy żony były kobietami niezależnymi. Takimi, które realizują swoje pasje i marzenia. Oni cieszą się ich sukcesami i nie czują się przez nie zagrożeni. Co więcej, często wspierają swoje ukochane w jeszcze pełniejszym rozwijaniu talentów i osiąganiu sukcesów.

Oczywiście jeżeli trafisz na mężczyznę, który jest niepewny siebie i osiągnięcia drugiej osoby (a szczególnie kobiety) odbiera jako zagrażające, to Twoja niezależność i dokonania go zniechęcą. I dobrze. Pomyśl, jeżeli on buduje swoje poczucie wartości na porównywaniu się i poczuciu bycia lepszym, to oznacza, że nie nadaje się do relacji. Im szybciej zakończysz z nim znajomość tym lepiej.

Na początku znajomości ważne jest jednak, aby swoją niezależność pokazać w normalny, nierywalizujący sposób. 

Unikaj rywalizacji

W artykule dla Aletei opisałam historię, która przydarzyła się Dagmarze. Na jednej z randek, chłopak zaczął opowiadać jej z entuzjazmem o podróży swojego życia. Dagmara słuchała, a gdy skończył, ona opowiedziała o swojej. Niestety forma, której użyła zamknęła chłopaka na relację. Jak sama przyznała, zaczęła porównywać jego podróż do swojej i nieświadomie podkreślać, co w jej podróży było lepsze, fajniejsze, bardziej wyjątkowe. Zdarzyło jej się nawet skrytykować jakieś jego działanie. Im dłużej opowiadała, tym wyraźniej czuła, że coś się zmienia, że gaśnie entuzjazm jej rozmówcy.

Mimo że po spotkaniu wymienili się jeszcze kilkoma SMS-ami, to kolejna randka nie doszła do skutku. Gdy rozmawiałyśmy o całej tej sytuacji, Dagmara stwierdziła, że bardzo jej zależało na uzyskaniu akceptacji i udowodnieniu, że nie jest gorsza. Opowiadając tę historię i powtarzając słowa, które powiedziała do Piotrka, odkryła, że bezwiednie zaczęła rywalizować i w ten sposób spaliła tę relację.

Jak zatem opowiadać o swoich sukcesach? Normalnie, czyli bez spiny, chęci udowodnienia czegoś.

Z doświadczenia wiem, że można się tego nauczyć. Był czas, że budowałam swoje ego na osiągnięciach. Mówiłam, że jestem doktorem psychologii i zrobiłam największe na świecie badania z zakresu psychologicznej analizy pisma. W oparciu o ich wyniki opracowałam GCP Method – narzędzie pozwalające na rozpoznanie cech charakteru na podstawie pisma ręcznego (więcej informacji znajdziesz tutaj). Brzmi nieźle i ciężko.

Zachowywałam się trochę jak na rozmowie o pracę, gdzie trzeba zaprezentować swoje kompetencje jak najlepiej. A randka to przecież zupełnie inna sytuacja. 

Zmieniłam więc swoją opowieść i jak mężczyzna pytał mnie czym się zajmuję, to żartobliwie odpowiadałam, że pracuję z motylami, czyli pomagam ludziom rozwijać skrzydła ich możliwości. Jeżeli ktoś dopytywała o co dokładnie chodzi, to mówiłam, że pracuję jako coach. O doktoracie czy GCP Method wspominałam później. Często samo to wychodziło w czasie kolejnych rozmów i nie miało już takiego ciężaru, gdy o tym mówiłam.

Nie zachęcam Cię do ukrywania swoich osiągnięć. Zastanów się jednak:

  • po co chcesz o nich mówić na pierwszych randkach?
  • co chcesz w ten sposób osiągnąć?
  • co daje Ci opowiadanie o swoich sukcesach?

Pamiętaj, że randka to czas, gdy mężczyzna chce poznać Ciebie, a Twoje osiągnięcia zawodowe to tylko część (i nie koniecznie najważniejsza) tego, co stanowi o Twojej wyjątkowości. Przecież dużo ważniejsze jest to jaką kobietą jesteś.

Nie myl niezależności z samowystarczalnością

Niezależność to nie to samo co samowystarczalność, to dwie zupełnie różne rzeczy. Niezależność wiąże się z dojrzałością i umiejętnością zadbania o siebie we wszystkich obszarach (fizycznym, emocjonalnym i duchowy). Osoba niezależna potrzebuje innych ludzi, potrafi też przyjąć pomoc. 

Samowystarczalność można streścić w krótkim zdaniu – nie potrzebuję nikogo, sama dam sobie radęA mężczyźni lubią być potrzebni. Oni chcą czuć, że mogą zrobić coś dla swojej kobiety, że mogą jej służyć. Dlatego kobiety samowystarczalne ich odstraszają.

Kobieta niezależna wie, że da sobie radę, ale przyjmuje pomoc, bo tak jest łatwiej, wygodniej, przyjemniej, ciekawiej. Kobieta samowystarczalna wszystko robi sama i na propozycje pomocy odpowiada dziękuję, poradzę sobie. 

Pamiętam, jak wyjeżdżałam na rekolekcje ze wspólnotą. Była to grupa, w której były zarówno małżeństwa, jak i single i singielki. Większość dziewczyn (ze mną na czele) przyjeżdżała z dużymi walizkami. Chłopaki często proponowali, że zaniosą nam walizki do pokoju. Wiele z moich koleżanek mówiło nie, nie trzeba, dam radę. Ja miałam inną strategię. Wiedziałam, że dam sobie radę, ale uznawałam, że nie ma sensu się męczyć, więc ochoczo korzystałam z propozycji pomocy.

W żaden sposób nie umniejszało to mojej niezależności. A dodatkowo ja się nie męczyłam, a moi koledzy cieszyli się, że mogli mi pomóc. Wszyscy byli wygrani.

Będąc osobą samotną z wieloma rzeczami musisz radzić sobie sama. I być może nieświadomie wchodzisz w rolę kobiety samowystarczalnej. Jeżeli tak jest, to popracuj nad przyjmowaniem pomocy i przysług. Bo samowystarczalność zabija relacje. Ona utrudnia lub wręcz uniemożliwia okazanie miłości w praktyczny sposób i może blokować realizację Twojego marzenia o małżeństwie i rodzinie.

PS. O innych zachowaniach kobiet, które mogą blokować rozwój relacji mówię w szkoleniu on-line Jak szukać, aby znaleźć tego Jedynego?

Photo by Alex Blăjan on Unsplash

Facebookpinterestmail Podziel się!
electronics-girl-hands-359757

Pierwsza randka – dlaczego on nie dzwoni?

Poznałaś fajnego chłopaka, poprosił o Twój numer telefonu i … nie dzwoni.

Lub byliście na randce. Podobało Ci się. Chciałabyś spotkać się ponownie. Czekasz na telefon, ale on nie dzwoni. Mija dzień, drugi, trzeci … Twoja frustracja rośnie, a w głowie kłębią się myśli.

A może mu się nie podobam? Pewnie zachowałam się jakoś beznadziejnie. Mogłam inaczej to lub tamto powiedzieć. Jestem beznadziejna. 

Ból odrzucenia miesza się ze złością, więc w myślach wyzywasz go od najgorszych, by po chwili wpaść w negatywne ocenianie siebie. Ani dla niego, ani dla siebie nie masz litości. Nakręcasz się, jest w Tobie coraz więcej negatywnych emocji.

Jeżeli takie sytuacje są Ci bliskie, to zatrzymaj się na chwilę i złap dystans. Powodów, dla których on nie dzwoni może być wiele

Odrzuć perspektywę to ze mną jest coś nie tak

To nie tak, że to Twoja wina, że on nie dzwoni. Powodów jego milczenia może być wiele i tylko kilka z nich może być związana z Tobą, a raczej Twoim zachowaniem (opowiadam więcej o tym w szkoleniu on-line Jak szukać, żeby znaleźć tego Jedynego?). Możesz nie być w jego typie, może jakieś Twoje zachowanie go zraziło, ale tak samo prawdopodobne jest to, że nie odzywa się bo jest zajęty, boi się lub nie jest gotowy do budowania relacji, albo chce sprawdzić Twoją reakcję.

Mężczyźni robią jedną rzecz na raz i inne rzeczy są dla nich ważne

Być może znasz kultowy film z wystąpienia Marka Gungora, w którym opowiada o różnicach w sposobie funkcjonowania mózgu mężczyzny i kobiety. I choć można zarzucać mu stereotypowość, to jednak praktyka potwierdza to, że my możemy myśleć i robić wiele rzeczy na raz, a oni – nie. Poza tym, to co dla nas ważne, dla nich takie nie musi być.

[fvplayer id=”7″]

Ewelina opowiedziała mi jak na początku znajomości ze swoim mężem czuła się sfrustrowana częstotliwością kontaktów.

Na początku z Pawłem widywaliśmy się dwa razy w tygodniu zawsze była to środa i jakiś dzień w weekend. Zazwyczaj dzwonił do mnie w poniedziałek, aby potwierdzić spotkanie w środę. Za to w środę umawialiśmy się na weekend i do spotkania nie było kontaktu. Jak ja zadzwoniłam, to fajnie się rozmawiało, ale on nie wykazywał inicjatywy w tym zakresie. Do czasu aż powiedziałam mu, że mnie to frustruje. Odważyłam się na to po dwóch miesiącach spotkań. Wiedziałam, że mu na mnie zależy i nie rozumiałam, dlaczego nie mamy kontaktu. Paweł powiedział, że nie zdawał sobie sprawy, że to jest dla mnie ważne. Dla niego nie było sensu dzwonić między spotkaniami, bo skoro mamy się spotkać, to wtedy porozmawiamy. A w między czasie był zajęty pracą i innymi sprawami. 

Podobną rozmowę miałam z moim mężem na początku naszej znajomości. Wiesz, on w ogóle do mnie dzwonił w ciągu dnia. Gdy go o to zapytałam, to odpowiedział: Jak jestem w pracy, to myślę o pracy. Nie pomyślałem, żeby do Ciebie zadzwonić. 

Może się zdarzyć tak, że byłaś na udanej randce i chłopak ponownie do Ciebie zadzwoni dopiero po 5-7 dniach. Masz wtedy wybór możesz się obrazić i mu nawrzucać lub zachować się jak lodowa księżniczka. A możesz też ucieszyć się z kontaktu i zobaczyć co wyniknie z rozmowy. Nie nadinterpretuj jego zachowania. Daj mu kredyt zaufania. Oni są często prostsi niż nam się wydaje.

Mężczyźni też się boją i mogą być nie gotowi do budowania relacji

Bardzo prawdopodobne jest też, że on się nie odzywa, bo zwyczajnie się boi. Popatrz na sytuację jego oczami. Spotkał piękną i mądrą kobietę. I teraz ma się do niej odezwać i zaprosić na randkę. Mężczyźni bardzo boją się odrzucenia i wyśmiania, a wielu z nich ma nienajlepsze doświadczenia z dziewczynami.

Jeden znajomy opowiedział mi kiedyś, że zadzwonił do dziewczyny cztery dni po spotkaniu. Wcześniej jakoś nie mógł się zebrać. Gdy w końcu się odważył, to dziewczyna miała focha, bo za długo czekała na telefon. W końcu się nie spotkali, a ona mu się naprawdę podobała.

Część mężczyzn to gracze

Może się też zdarzyć, że trafiłaś na gracza. To typ mężczyzn, z którym nie warto wchodzić w relacje. Tacy mężczyźni specjalnie nie dzwonią i nie piszą, aby mieć nad Tobą większą kontrolę. Są czarujący, obiecują niestworzone rzeczy, ale też zwodzą i manipulują. Chcą, żeby to kobieta o nich zabiegała. Dlatego jeżeli Ty się do niego odezwiesz, to poczuje, że wygrał i ma Cię w garści.

Jeżeli chcesz mieć udane randki, to po prostu wyluzuj, daj sobie czas i żyj własnym życiem. Nie spinaj się (choć wiem, że to trudne). Nowo poznany mężczyzna odezwał się następnego dnia – super. Po tygodniu – też dobrze. Nie idź za emocjami, nie obwiniaj siebie ani jego, po prostu zastanów się czy chcesz się z nim spotkać, czy nie.

Na koniec – czy Ty może zadzwonić jako pierwsza? Widzisz to zależy. Jeżeli dopiero się poznaliście, to raczej nie. Przejmowanie inicjatywy nie jest dobre. Natomiast jeżeli już trochę się znacie, to jak najbardziej możesz się odezwać. Będzie to miły gest.

Photo by Tofros.com from Pexels

Facebookpinterestmail Podziel się!
christiana-rivers-258740-unsplash

Miłość rozkwita na gruncie wolności

Zadziwia mnie, że w książkach o wychowaniu dzieci można znaleźć dużo inspirujących myśli o zdrowym budowaniu relacji romantycznych.

Ostatnio w książce Metoda Montessori do trzeciego życia i trafiłam na taki fragment (poniżej napiszę jak to się odnosi do relacji w parze czy w małżeństwie):

Każde dziecko ma własną osobowość i misję. Nie stanowią projekcji ani przedłużenia nas samych. Nie są “nasze”, nawet jeśli zostały nam powierzone. Naszą misją jest towarzyszyć im w drodze ku nim samym, to znaczy pomóc im stać się sobą. Warunkiem koniecznym do tego (…) jest zaakceptowanie ich takimi, jakie są (…). Nie powinniśmy zatem robić z nich takich ludzi, jakimi chcemy, aby byli.

Utarło się mówić mój chłopak/ mój mąż, a to ustawia perspektywę posiadania. A przecież mężczyzna, z którym jesteś w relacji, pozostaje wolny. On nie należy do Ciebie. Jako towarzysz życia jest Ci dany i zadany, dokładnie tak samo jak dziecko. Tak samo Ty nie należysz do niego. Jesteście razem i sobie towarzyszycie.

Gdy myślę o związkach, które postrzegam jako najbardziej udane, to widzę, w nich kilka cech wspólnych:

1. Autentyczność

Osoby w tych związkach są wobec siebie szczere, prawdziwe. Nie noszą masek. Jest między nimi taki specyficzny rodzaj bliskości wynikający ze szczerości. Te osoby podjęły ryzyko obnażenia się, czyli pokazania siebie w prawdzie – ze swoimi słabościami, trudami, ale też zwycięstwami. One nie boją się jasno stawiać granic i mówić co dla nich jest ok, a co jest nie ok. A to wszystko czynią w wolności i z miłością.

2. Akceptację

Osoby w takich związkach znają nawzajem swoje wady, zranienia, słabości i wzajemnie się w nich akceptują. Co więcej, są dla siebie wsparciem.

Mam taką parę znajomych, gdzie mężczyzna ma trudności z wystąpieniami publicznymi. Wielokrotnie widziałam, że gdy on zabierał głos, jego żona patrzyła na niego z uśmiechem i podziwem. Nie ważne co się działo, w takim momencie ona była cała za nim i z nim. Kiedyś on powiedział, że to jej wsparcie jest dla niego ogromną pomocą i dzięki niemu mówi dalej, nawet gdy wewnętrznie czuje lęk i najchętniej by zamilkł.

Ale to działa w dwie strony. Moja znajoma pochodzi z rodziny, w której była duża rywalizacja, dlatego ma tendencję do porównywania się i poczucie, że jest niewystarczająca. Dlatego jej mąż dba o to, żeby czuła się ona doceniona, a gdy wpada w pułapkę porównywania się, to pomaga jej odzyskać perspektywę.

3. Wolność

Cechą wspólną takich par i małżeństw jest też to, że oni wzajemnie dają sobie wolność. To znaczy, akceptują swoją odmienność. Dużo łatwiej jest wymagać od kogoś podporządkowania się niż dawać wolność. Ale miłość może kwitnąć tylko wtedy, gdy rośnie na gruncie wolności.

Nie ważne czy jesteś singielką, jesteś w związku czy w małżeństwie, zachęcam Cię do mądrego praktykowania postawy autentyczności, dawania akceptacji i wolności. Bo te cechy potrzebne są w każdej relacji. Jeżeli zaczniesz je wprowadzać w relacjach przyjacielskich czy zawodowych, to później łatwiej (niejako z automatu) będziesz mogła je wprowadzić w relacji małżeńskiej i w swoim macierzyństwie.

 

 

 

Photo by Christiana Rivers on Unsplash

Facebookpinterestmail Podziel się!
philipp-berndt-173197-unsplash

Granice w relacjach

Granice i asertywność to tematy trendy. Dużo się o nich mówi, że są ważne, że są potrzebne. A jednocześnie mi osobiście często brakuje w tym temacie konkretów.

Co to konkretnie znaczy stawiać granicę?

Co to znaczy być asertywną?

Jaka jest różnica między asertywnością a agresywnością?

Przez długi czas stawianie granic było dla mnie wyzwaniem, a raczej problemem. Niby wiedziałam, że mam prawo powiedzieć nie. Ale jak to praktycznie zrobić, żeby kogoś nie zaatakować? Jak to powiedzieć, żeby ochronić siebie i jednocześnie okazać szacunek drugiej osobie? A co ważniejsze jak stawiać granice w związku, aby nie spalić relacji, a jednocześnie nie naginać się zbyt mocno?

W szukaniu odpowiedzi na te pytania bardzo pomogła mi książka H. Clouda i J. Townsenda “Sztuka mówienia NIE”*. Dzięki niej zrozumiałam czym są konkretnie granice i jak je stawiać w zdrowy sposób.

Granice

Ze zrozumieniem granic w świecie fizycznym mało kto ma problemy. Są one widoczne i jasno określają kto jest właścicielem danego miejsca, a tym samym kto ponosi za nie odpowiedzialność. Trudność sprawia za to jasne określenie czym są granice w świecie emocjonalnym, ponieważ są one niewidoczne. W świecie fizycznym są płoty, mury czy chociażby linie, które mówią gdzie przebiegają granice. A w świecie relacji granice są nienamacalne. Ale mimo to są konieczne, a wręcz niezbędne, aby chronić to co jest Twoją indywidualnością i odrębnością.

Granice Cię określają. Określają co jest Tobą, a co Tobą nie jest. One dają poczucie własności i odpowiedzialności w odniesieniu do siebie samego. A świadomość tego, co Cię stanowi (czyli co jest Twoją własnością) i za co jesteś odpowiedzialna jest podstawą wolności. 

Z tym co jest Twoje możesz zrobić co chcesz, ale najpierw musisz wiedzieć co to jest. Znając swoje granice wiesz też za co nie jesteś odpowiedzialny, np. za to co myślą inni ludzie lub za ich pragnienia.

Czym są granice w relacjach?

Najprostsza definicja jaką spotkałam została sformułowana przez Brené Brown:

Granice to po prostu co jest ok, a co nie jest ok.

Każda z nas indywidualnie wyznacza granice. Dla niektórych obejmowanie się na dzień dobry jest ok, a dla innych nie. Niektóre z nas łatwo skracają dystans, inne potrzebują więcej czasu, żeby się otworzyć i pozwolić sobie na większą bliskość z drugą osobą. Każda z nas tworzy relacje w unikalny sposób i to jest dobre. Według mnie istnieje tylko jedna uniwersalna zasada dotycząca tego jak powinny wyglądać nasze bliższe i dalsze relacje. Powinna być w nich wolność i szacunek dla obu stron relacji, a to uzyskuje się tylko przez stawianie granic i szanowanie granic postawionych przez innych ludzi.

Czy stawianie granic jest egoistyczne?

Niektóre osoby martwią się, że stawianie granic jest egoistyczne. Ale wyniki badań pokazują zupełnie coś innego.

Brené Brown mówi, że jednym z najbardziej zaskakujących wyników jej badań było odkrycie, że osoby najbardziej współczujące, to osoby, które najmocniej wyznaczały granice. Jeżeli odpuszczasz i akceptujesz zachowania, które są dla Ciebie nie ok, to pozwalasz, żeby narastała w Tobie gorycz i gniew. A to jest zabójcze dla relacji. Poniżej znajdziesz cały wywiad z Brené.

[fvplayer id=”5″]

 

Jakie są Twoje granice w relacjach?

Czas na zadanie dla Ciebie. Pomyśl i zapisz jakie masz granice w relacjach damsko-męskich.

  • Co w tych relacjach jest dla Ciebie ok, a co nie jest ok?
  • Przypomnij sobie sytuację, w których naginałaś się. Te wszystkie momenty, w których czułaś złość. Lub te sytuacje, w których zgadzałaś się na coś z powodu lęku. Jakie swoje granice wtedy łamałaś? Co w tamtych momentach było nie ok?

Nazwij to i zapisz – wtedy stanie się to konkretne i zobaczysz, w jakich miejscach Twoje granice wymagają wzmocnienia.

Być może Twoje dotychczasowe związki były nie udane, ponieważ nie miałaś jasno wytyczonych granic w relacjach, a bez tego nie mogłaś w pełni kochać i godziłaś się na zachowania, które Cię raniły.

Stawiania granic można się nauczyć, a pierwszym krokiem jest zidentyfikowanie i nazwanie sytuacji, w których godziłaś się na przekraczanie Twoich granic.

Photo by Philipp Berndt on Unsplash

Facebookpinterestmail Podziel się!